Dlaczego dziecko „wybiera mamę” – co tak naprawdę się dzieje
Naturalne etapy rozwoju a preferencja mamy
Dziecko, które w wielu sytuacjach wybiera mamę, nie robi tego przeciwko tacie. Zwykle jest to efekt połączenia biologii, wczesnych doświadczeń i schematów codzienności. Szczególnie w pierwszych latach życia mama bywa częściej z dzieckiem – karmi, usypia, reaguje na płacz. W mózgu dziecka utrwala się proste skojarzenie: „bezpieczeństwo = ta osoba, którą znam najlepiej i najczęściej widzę”. To nie jest ocena jakości ojca, tylko odzwierciedlenie częstotliwości kontaktu oraz sposobu reagowania.
W różnych etapach rozwoju dziecko może „przyklejać się” do jednej osoby – i to się zmienia. Roczniak może płakać za mamą, dwulatek deklarować, że „kocha tylko mamę”, a czterolatek nagle zacząć robić wszystko z tatą. Te fale sympatii i zależności są naturalne. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy tata zaczyna to odbierać jako odrzucenie, rywalizację lub ocenę: „jestem gorszym rodzicem”. Taki sposób myślenia potrafi zablokować inicjatywę, zabrać radość z kontaktu z dzieckiem i niepotrzebnie buduje napięcie w rodzinie.
Biologia więzi – karmienie, zapach, dotyk
Bliskość z mamą jest w pierwszych miesiącach często bardziej „oczywista” biologicznie. Karmienie piersią, zapach skóry, rytm oddechu, noszenie na rękach lub w chuście – to wszystko są intensywne bodźce, które dla niemowlęcia oznaczają przeżycie. Z czasem dziecko zaczyna rozszerzać krąg bliskości, ale ten pierwszy, „rdzenny” obraz bezpieczeństwa bywa połączony właśnie z mamą.
To jednak wcale nie zamyka drogi tacie. Dzieci są zdolne do tworzenia głębokiej, bezpiecznej więzi z kilkoma osobami. Ojciec może stać się dla dziecka równie ważnym portem bezpieczeństwa – innym, ale nie gorszym. Kluczem jest powtarzalny, przewidywalny kontakt, spokojna obecność i gotowość do reagowania na potrzeby dziecka, nawet jeśli na początku maluch protestuje i „żąda mamy”.
Psychologiczny koszt dla ojca – co zwykle dzieje się w środku
Gdy dziecko wciąż woła „mama”, a od taty odsuwa się przy przytulaniu czy usypianiu, wielu ojców odczuwa silny ból, złość lub wstyd. Pojawiają się myśli:
- „Skoro wybiera mamę, to znaczy, że ja się nie nadaję.”
- „Ona wszystko robi lepiej, po co ja tu w ogóle jestem?”
- „Jakbym nie próbował, i tak jestem numerem dwa.”
Te emocje są zrozumiałe, ale mogą prowadzić do dwóch szkodliwych strategii: wycofania („to ja się nie będę pchał”) albo walki i rywalizacji („zobaczymy, przy mnie też musi zostać”). Obie utrudniają budowanie bliskości. Dziecko potrzebuje ojca spokojnego, nie walczącego o uznanie, tylko zainteresowanego nim samym. Im bardziej tata reaguje na własne poczucie odrzucenia, tym mniej jest w stanie realnie odpowiedzieć na potrzeby dziecka.
Rozumienie, że „wybieranie mamy” jest etapem, a nie oceną, pomaga zachować dystans emocjonalny. Dzięki temu ojcu łatwiej wytrwać przy dziecku także w chwilach, gdy jego wysiłki nie są od razu nagradzane entuzjazmem.
Postawa ojca: jak nie dać się wciągnąć w rywalizację z mamą
Zamiast „konkursu na lepszego rodzica” – zespół
Rodzicielstwo jako rywalizacja („kto ważniejszy”, „kogo dziecko bardziej kocha”) jest pułapką. Dziecko nie wybiera rodzica według obiektywnej skali, tylko reaguje na konkretną potrzebę w danym momencie: kiedy chce się przytulić do piersi – woła mamę, kiedy chce się bawić w samolot – może chętniej zawoła tatę. To, że w wielu sytuacjach wybiera mamę, nie oznacza, że ojciec jest mniej potrzebny. Oznacza, że rodzice pełnią różne, uzupełniające się role.
W praktyce pomaga przyjęcie perspektywy: „jesteśmy drużyną, a dziecko jest naszym wspólnym projektem”. Wtedy pytanie brzmi nie „kto jest ważniejszy?”, ale „jak możemy się uzupełniać, żeby dziecko miało więcej bezpieczeństwa i radości?”. Taka zmiana nastawienia od razu obniża napięcie i pomaga nie reagować nerwowo, gdy dziecko wybiera mamę w delikatnych momentach, jak usypianie czy pocieszenie po upadku.
Co robić z poczuciem odrzucenia – kilka prostych kroków
Poczucie odrzucenia nie zniknie tylko od powtarzania w myślach, że „nie powinienem tak czuć”. Emocje chcą być zauważone. Dobrze działa prosta, uczciwa ścieżka:
- Nazwij to w sobie: „Jest mi przykro, że zawołał mamę, a nie mnie. Czuję się pominięty.”
- Oddziel fakt od interpretacji: „Fakt: dziecko zawołało mamę. Moja interpretacja: jestem gorszym ojcem. To nie to samo.”
- Przypomnij sobie momenty bliskości: konkretne sytuacje, gdy dziecko było z tatą, śmiało się, przytulało.
- Porozmawiaj z partnerką – bez oskarżeń, raczej w stylu: „Jest mi z tym trudno, chciałbym być bardziej zaangażowany. Zastanówmy się, jak możemy to poukładać.”
Taka praca wewnętrzna sprawia, że ojciec nie wylewa swojej frustracji na dziecko („No idź do mamy, ja przecież się nie liczę”), tylko bierze odpowiedzialność za to, co jest po jego stronie.
Uwaga na szantaż emocjonalny względem dziecka
Kiedy ojcu jest trudno, kusi, żeby „zmusić” dziecko do bliskości, np. słowami:
- „Tata będzie smutny, jak znowu pójdziesz do mamy.”
- „No super, mamę tylko kochasz, a mnie to już nie?”
- „Nie ma mamy, koniec, musisz zostać ze mną i już.”
Takie komunikaty nie budują więzi, tylko obciążają dziecko poczuciem winy i odpowiedzialnością za emocje dorosłego. Maluch zamiast spokojnej relacji dostaje zadanie: „mam zadbać, żeby tata nie był smutny”. To za dużo jak na kilkulatka. Lepiej wytrzymać chwilę dyskomfortu i powiedzieć coś w innym tonie, na przykład:
- „Widzę, że teraz bardzo chcesz do mamy. Mama jest w łazience, za chwilę wróci. A ja jestem obok, możesz się do mnie poprzytulać, jeśli chcesz.”
- „Rozumiem, że tęsknisz za mamą. Ja też czasem tęsknię. Zrobimy razem wieżę z klocków, a jak mama skończy, to do nas dołączy.”
Rodzic zachowuje wtedy swoją dojrzałość: nie opiera bliskości na szantażu, tylko na spokojnej dostępności.
Codzienna obecność taty: fundament bliskości zamiast wielkich gestów
Stałe rytuały z tatą – małe rzeczy, które robią wielką różnicę
Więź z ojcem nie rodzi się z pojedynczych, „wielkich” wydarzeń („pojadę z dzieckiem na super wycieczkę i już będzie nasza więź”), tylko z powtarzalnych, codziennych kontaktów. Dla mózgu dziecka kluczowa jest przewidywalność: „wiem, czego się spodziewać po tej osobie”. Warto zbudować kilka prostych rytuałów, w których to tata jest główną postacią.
Przykładowe rytuały:
- Wieczorny „rytuał łóżkowy” – tata czyta książeczkę, gasi światło, opowiada krótką historyjkę.
- Poranny „czas tylko z tatą” – 10–15 minut zabawy po przebudzeniu (np. „tata – tramwaj”, wygłupy na podłodze).
- Stały „dzień taty” – raz w tygodniu tata zabiera dziecko na plac zabaw, po bułkę do piekarni, do lasu.
- Rytuały pielęgnacyjne – tata pomaga w kąpieli, smaruje kremem, czesze włosy.
Te momenty nie muszą być długie. Ważniejsze, żeby były regularne i pełne uwagi. Lepiej 15 minut skupionej obecności niż godzina z telefonem w ręku.
Jakość czasu kontra „jestem, ale mnie nie ma”
Dziecko bardzo szybko wyczuwa, czy rodzic jest obecny naprawdę, czy tylko fizycznie. Gdy ojciec bawi się z dzieckiem, ale co chwilę zerka w telefon, odpowiada półsłówkami, reaguje automatycznie – dziecko uczy się, że z tatą „nie ma kontaktu”. To rodzi frustrację i dodatkowo wzmacnia preferencję mamy, która (często) bardziej reaguje emocjonalnie.
Dobrym nawykiem jest świadome odkładanie rozpraszaczy. Prosta umowa ze sobą:
- „Przez 20 minut jestem w 100% dla dziecka – bez telefonu, bez telewizora w tle.”
- „Po 20 minutach mogę wrócić do swoich spraw, ale te 20 minut to nasz czas.”
Dla dorosłego to niewiele. Dla dziecka – ogrom. W takich chwilach „dziecko wybiera tatę”, bo czuje się widziane i ważne.
Małe obowiązki, które budują poczucie bezpieczeństwa
Stałe czynności opiekuńcze są często niedoceniane jako źródło bliskości. Tymczasem kto zmienia pieluchę, ubiera, przygotowuje śniadanie, zapina fotelik, niesie plecak, staje się dla dziecka kimś przewidywalnym i ważnym. Jeśli wszystko robi mama, mózg dziecka wiąże bezpieczeństwo głównie z nią.
Warto świadomie przejąć kilka obowiązków:
- regularne odprowadzanie do żłobka/przedszkola lub odbieranie (nawet jeśli to tylko 2–3 dni w tygodniu),
- stały „dyżur” przy kolacji – tata szykuje, nalewa zupę, sprząta po jedzeniu razem z dzieckiem,
- sprawy „techniczne” – buty, kurtka, czapka – też mogą być przestrzenią kontaktu, a nie tylko pośpiechu.
Dziecko uczy się wtedy: „do taty też mogę iść, on wie, co robić, jest dla mnie dostępny”. To nie jest spektakularne, ale tworzy fundamenty zaufania.
Jak odpowiadać, gdy dziecko prosi: „chcę mamę”
Nie brać „na ambicję” – co powiedzieć w trudnej chwili
Moment, gdy dziecko wyrywa się z rąk taty i krzyczy: „nie chcę taty, chcę mamę!”, potrafi zaboleć jak policzek. Kluczowe jest, co ojciec zrobi w tej minucie. Wybór reakcji może zbliżyć albo oddalić. Kilka wspierających odpowiedzi:
- „Słyszę, że teraz chcesz do mamy. Mama jest w kuchni, za chwilę przyjdzie. Jestem z tobą, możesz się przy mnie wypłakać.”
- „Teraz potrzebujesz mamy. Ja jestem obok i bardzo cię kocham.”
- „Rozumiem, że trudno ci teraz ze mną. Zostanę przy tobie, aż się uspokoisz.”
Takie zdania pokazują dziecku, że tata się nie obraża, nie odsuwa, nie karze milczeniem. Uczy to malucha, że relacja z tatą jest bezpieczna, nawet jeśli przechodzi przez trudne chwile.
Kiedy ustąpić, a kiedy „wytrzymać razem z dzieckiem”
Nie ma jednego wzorca. Są sytuacje, w których szybkie przekazanie dziecka mamie jest najlepszym rozwiązaniem – gdy dziecko jest chore, w silnym lęku, potrzebuje ukojenia osoby pierwotnej więzi. W innych jednak, gdy mama jest w domu i „na wyciągnięcie ręki”, warto czasem spokojnie pozostać przy dziecku, nie uciekając od trudności.
Przykład praktyczny:
- Dziecko płacze przy kąpieli i woła mamę. Tata mówi: „Słyszę, że wolisz teraz kąpać się z mamą. Dziś kąpię cię ja, mama w tym czasie przygotowuje piżamę i książeczkę. Może być?” – i kąpie, jednocześnie dając dziecku prawo do płaczu.
- Po kąpieli mama na chwilę przychodzi, przytula i mówi: „Super, że tata cię wykąpał. Jestem z was dumna.” – wzmacnia to w oczach dziecka pozycję taty, zamiast ją podkopywać.
Jeśli rodzice wspólnie ustalą, na jakich polach tata przejmuje konkretną odpowiedzialność (np. kąpieli, odprowadzania do przedszkola), i będą w tych decyzjach konsekwentni, dziecko stopniowo przyzwyczai się, że „tak po prostu jest”. Protesty najczęściej z czasem słabną.
Unikanie walki słownej dziecko–mama–tata
Przy dziecku dobrze nie wchodzić w dialogi typu:
- „No widzisz, znowu tylko mamę chcesz, a tata się stara.”
- „Nie możesz tak ciągle wybierać mamy, tata też jest ważny.”
- „Mamo, zobacz, ona w ogóle mnie nie chce.”
To wciąga dziecko w trójkąt, w którym ma „opowiedzieć się po którejś stronie”. Zamiast tego lepiej rozmawiać o uczuciach dorosłych między sobą, na osobności, a przy dziecku utrzymywać wspólny front: „jesteśmy razem, oboje jesteśmy twoimi rodzicami”. Taki przekaz daje maluchowi ogromne poczucie stabilności.
Rola mamy w budowaniu przestrzeni na więź z tatą
Jak mama może „zrobić miejsce” dla taty
Relacja dziecka z ojcem nie rozwija się w próżni. Ogromny wpływ ma na nią to, jak zachowuje się mama – czy nieświadomie „przyciąga” dziecko tylko do siebie, czy też pomaga mu zaufać tacie. To delikatny temat, bo często nie chodzi o złą wolę, lecz o nawyki, lęk o dziecko albo przekonanie, że „i tak zrobię to szybciej i lepiej”.
Kilka drobnych ruchów po stronie mamy może bardzo wzmocnić bliskość dziecka z tatą:
- Świadome wycofanie się z pierwszej linii – gdy dziecko wzywa mamę, a tata jest tuż obok i może zareagować, mama może powiedzieć: „Słyszę, że mnie wołasz. Teraz jest z tobą tata, ja kończę gotować obiad. Tata ci pomoże.”
- Nieprzejmowanie od taty obowiązków „bo dziecko płacze” – jeśli za każdym razem mama biegnie ratować sytuację, dziecko nie ma szans doświadczyć, że tata też potrafi ukoić, ubrać, uspokoić.
- Dawanie dziecku jasnego komunikatu – zamiast: „No dobrze, już ja to zrobię”, bardziej w stylu: „Dziś kąpie cię tata. Jestem obok, jak coś, ale to jego zadanie.”
Słowa mamy, które wzmacniają pozycję taty
Maluch bardzo uważnie słucha tego, co dorośli mówią o sobie nawzajem – nawet jeśli wydaje się, że „i tak nie rozumie”. Komentarze mamy mogą podnosić ojca w oczach dziecka albo osłabiać jego autorytet.
Co pomaga:
- „Tata świetnie wymyśla zabawy, ja aż tak nie umiem.”
- „Zobacz, jak tata o ciebie dba, zrobił ci kanapkę i pamiętał o twojej ulubionej wędlinie.”
- „Jak się boisz, możesz przyjść do mnie albo do taty, oboje jesteśmy dla ciebie.”
Czego lepiej unikać przy dziecku, nawet w żartach:
- „Daj, ja to zrobię, bo tata znowu pokręci.”
- „Nie krzycz, bo tata się zdenerwuje.” (buduje obraz taty jako kogoś groźnego, a nie wspierającego).
- „Z tobą to tylko mama umie sobie poradzić.”
Dziecko potrzebuje usłyszeć, że oboje rodzice są kompetentni i godni zaufania. Nawet jeśli mama ma inne zdanie na temat sposobów taty, lepiej ustalać to między sobą, z dala od małych uszu.
Jak reagować, gdy serce mamy mięknie na płacz dziecka
Szczególnie trudne bywa to dla mam, które są głównymi opiekunkami. Gdy dziecko płacze w ramionach taty i woła: „mamo!”, mama niemal fizycznie czuje napięcie: „podejść czy nie?”.
Pomaga prosta zasada:
- Jeśli dziecku zagraża realne niebezpieczeństwo (np. tata traci cierpliwość, podnosi głos, ma trudność, by się zatrzymać) – mama zdecydowanie wchodzi i chroni dziecko.
- Jeśli sytuacja jest tylko emocjonalnie niewygodna (płacz, protest, wołanie mamy, ale bez przemocy) – mama może wesprzeć tatę z boku, np. słowem: „Jesteś z tatą, jest bezpiecznie. Tata cię przytula, ja zaraz do was dołączę.”
W ten sposób dziecko stopniowo uczy się, że napięcie i smutek można wytrzymać też z tatą, a mama jest obok, lecz nie zawsze „na ratunek”. To przestrzeń, w której więź z ojcem naprawdę ma szansę się zbudować.
Gdy tatuś „uczy się” rodzicielstwa od zera
Od niepewności do kompetencji – małe kroki
Część ojców nie miała w swoim domu bliskiego, zaangażowanego taty. Zderzają się więc z rodzicielstwem trochę jak z obcym językiem, nie mając wzorca. To nie znaczy, że są skazani na dystans z dzieckiem; oznacza za to, że potrzebują więcej świadomego uczenia się.
Dobry punkt wyjścia:
- jedno nowe zadanie na raz – np. przez tydzień codziennie ubieram dziecko do przedszkola, nawet jeśli trwa to dłużej i jest trochę chaosu;
- prośba o pokazanie, ale nie wyręczenie – mama może raz czy dwa pokazać, jak kąpie dziecko, a potem się cofnąć: „Dalej już ty, nawet jeśli będzie trochę inaczej.”
- krótkie, ale regularne „lekcje” – lepiej po 10 minut dziennie praktycznej opieki niż jedna „wielka akcja” raz na dwa tygodnie.
Dziecko szybko wyczuwa, że tata coraz pewniej sięga po łyżeczkę, ręcznik, krem czy pasek od fotelika. Ta rosnąca kompetencja przekłada się na poczucie bezpieczeństwa, a za nim idzie większa gotowość do bycia blisko taty.
Praca z własnymi schematami „ojcostwa z przeszłości”
Jeśli ojciec sam miał tatę niedostępnego, krytycznego, przemocowego albo zupełnie nieobecnego, w kontakcie z własnym dzieckiem uruchamiają się dawne emocje. Czasem wystarczy jedno „nie chcę taty”, żeby w głowie pojawiło się: „jak zawsze, nikt mnie nie chce”. To nie dziecko to powoduje, tylko stara rana.
W takiej sytuacji pomaga:
- nazwanie w sobie starej historii: „To nie mój syn mnie odrzuca, to mój wewnętrzny chłopiec przeżywa stare poczucie odrzucenia.”
- krótkie zatrzymanie przed reakcją – choćby kilka oddechów, odejście na chwilę do drugiego pokoju, zanim powie się coś raniącego.
- pogadanie z kimś dorosłym – przyjacielem, partnerką, terapeutą – o tym, co się odpala, zamiast „odreagowywać” na dziecku.
Gdy ojciec rozpoznaje, że część jego bólu nie należy do aktualnej sytuacji, łatwiej mu zareagować spokojniej. Zamiast: „Ty mnie nigdy nie chcesz!”, może powiedzieć: „Jest mi teraz trudno, ale nadal jestem przy tobie.” To zmienia wszystko.
Kiedy różnica temperamentów komplikuje bliskość
Głośny tata – wrażliwe dziecko
Bywa, że dziecko wybiera mamę nie dlatego, że tata jest „gorszy”, ale dlatego, że jest inny. Głośniejszy, szybciej się porusza, lubi mocniejsze bodźce, intensywne zabawy. A dziecko ma spokojny, wrażliwy temperament i zwyczajnie się przy tym męczy.
Jak dostosować się, nie tracąc siebie:
- obserwować reakcje dziecka – jeśli po pięciu minutach siłowania się na dywanie dziecko jest rozstrojone, to znak, że warto zwolnić tempo;
- dodawać „miękkie” elementy – po dynamicznej zabawie zaproponować przytulanie pod kocem, książeczkę, spokojne układanie klocków;
- pytać wprost (jeśli wiek na to pozwala): „Wolisz teraz skakać po poduszkach czy poczytać ze mną książkę?”
Tata nie musi całkowicie zmieniać swojego stylu, lecz dobrze, by nauczył się kilku łagodniejszych trybów. Temperament dziecka jest jak „czułość” systemu – jeśli ciągle jest zalewany zbyt mocnymi bodźcami, szuka spokojniejszego brzegu, czyli mamy.
Aktywny tata – „przyklejone” do mamy dziecko
Z kolei przy dzieciach bardziej lgnących do mamy (zwłaszcza w pierwszych latach) ojciec może czuć, że wszystko, co zaproponuje, spotyka się z odmową. „Nie, tylko z mamą”. Wtedy łatwo odpuścić: „skoro i tak mnie nie chce, nie będę się narzucał” – i tak tworzy się błędne koło.
Wychodzeniem z tego schematu może być:
- zapraszanie, ale bez nacisku – „Idę zrobić kakao, możesz ze mną, a możesz zostać z mamą.”
- zostawianie „otwartych drzwi” – „Rozumiem, że teraz chcesz z mamą. Jak będziesz gotów, przyjdź do mnie, będę w salonie i będę budował z klocków.”
- delikatne wydłużanie wspólnego czasu – jeśli dziecko wytrzymuje z tatą 5 minut, celem nie jest od razu godzina. Najpierw 7, potem 10 minut, sukcesywnie, bez presji.
Dziecko potrzebuje doświadczyć, że tata jest stały i nie znika przy pierwszym „nie”, ale też że szanuje jego granice. Ta równowaga rodzi zaufanie.
Wsparcie dla taty: kiedy szukać pomocy z zewnątrz
Sygnaly, że ojciec nie musi „radzić sobie sam”
Napięcie wokół tematu „dziecko wybiera mamę” czasem przeradza się w coś większego: wybuchy złości, poczucie bezwartościowości, wycofanie z rodziny. To już moment, gdy wsparcie z zewnątrz może być realną ulgą, a nie dowodem „słabości”.
Warto rozważyć rozmowę z psychologiem, terapeutą lub grupą wsparcia dla ojców, jeśli pojawiają się:
- częste wybuchy gniewu lub krzyczenie na dziecko w takich sytuacjach,
- silne poczucie bycia beznadziejnym ojcem, które nie mija,
- uciekanie w pracę, telefon, alkohol, żeby nie czuć bólu odrzucenia,
- poczucie dystansu nie tylko do dziecka, ale i do partnerki, narastające konflikty w parze.
Rozmowa ze specjalistą nie ma zmienić ojca w „idealnego tatę”, tylko pomóc mu lepiej rozumieć siebie, swoje emocje i znaleźć sposoby reagowania, które nie ranią ani jego, ani dziecka.
Jak mama może zachęcić do skorzystania z pomocy
Mężczyznom nadal bywa trudniej poprosić o wsparcie psychologiczne. Zdarza się, że każde wspomnienie o terapii słyszą jak zarzut: „coś ze mną jest nie tak”. Tu wiele zależy od sposobu, w jaki mówi o tym partnerka.
Zamiast:
- „Może byś wreszcie poszedł do psychologa, bo dzieci się ciebie boją.”
bardziej wspierające bywa:
- „Widzę, jak bardzo to przeżywasz. Nie chcę, żebyś był z tym sam. Co ty na to, żebyśmy poszukali kogoś, kto nam w tym pomoże?”
- „Też mam swoje trudności i myślę o konsultacji. Może ty też byś spróbował, żeby ci było lżej?”
Wspólna narracja „robimy to dla naszej rodziny” bywa mniej zagrażająca niż: „idź się naprawić”. Dziecko z kolei zyskuje rodzica, który lepiej rozumie swoje emocje i potrafi je unieść.

Gdy przychodzi rodzeństwo – nowa szansa i nowe napięcia
Starszak przy mamie, maluch przy tacie?
Narodziny kolejnego dziecka często zmieniają dynamikę. Zdarza się, że młodsze chętniej bierze tata na ręce, bo mama jest zajęta karmieniem, a starszak kurczowo trzyma się mamy, bo boi się utraty uwagi. To jednocześnie wyzwanie i ogromna szansa na zbudowanie głębszej więzi ojca ze starszym dzieckiem.
Pomaga wtedy:
- jasny podział ról – „Mama teraz karmi dzidziusia, a my z tatą robimy kolację dla wszystkich.”
- nazwanie emocji starszaka – „Możesz być zły, że dzidzia ciągle jest przy mamie. Jestem z tobą, możemy o tym pogadać.”
- stałe rytuały „tylko z tatą” – np. wspólne wyjście po zakupy, wieczorna gra w planszówkę, czytanie tylko dla starszaka, gdy młodsze śpi.
Dzięki temu starsze dziecko nie czuje się „odsunięte do taty”, tylko dostaje realne, jakościowe bycie z nim. To inny rodzaj bliskości niż z mamą, ale równie ważny.
Napięcia między rodzicami przy podziale uwagi
Pojawienie się rodzeństwa często wzmacnia różnice w podejściu wychowawczym. Jedno z rodziców może mieć wrażenie, że „ciągle jest tym złym” albo że to ono „odwala całą robotę”, a drugie „tylko się bawi”. Dziecko te napięcia czuje i jeszcze chętniej wybiera tego rodzica, przy którym jest spokojniej.
Żeby nie przerzucać tych konfliktów na dziecko, przydaje się stała praktyka:
- krótkie, regularne rozmowy bez dzieci – nawet 15 minut wieczorem, na podsumowanie dnia: co nam wyszło, co nie, gdzie się mijaliśmy;
- szukanie wspólnego mianownika – nie we wszystkim się zgodzimy, ale można ustalić 2–3 podstawowe zasady, których trzymamy się oboje (np. nie krzyczymy na dziecko, nie zawstydzamy przy innych, nie grozimy odejściem);
- niewyrównywanie rachunków przy dziecku – zamiast: „Nigdy się nim nie zajmujesz!”, lepiej: „Potrzebuję więcej twojego udziału przy wieczornej rutynie, bo jestem wyczerpana.”
Codzienność, w której tata staje się „domyślnym” dorosłym
Samodzielne pobyty z tatą – jak je oswajać
Są momenty, gdy mama musi wyjść: do pracy, do lekarza, na wyjazd służbowy. Dla dziecka mocno zorientowanego na mamę może to być źródłem dużego napięcia. Ojciec bywa wtedy „tym gorszym zamiennikiem”, choć jednocześnie pojawia się szansa na ich własną relację, bez porównań.
Pomaga spokojne i jasne przygotowanie dziecka:
- zapowiadanie zmiany – „Jutro mama jedzie na spotkanie, a my z tatą będziemy razem po przedszkolu.”
- pokazanie przewidywalnego planu – co po kolei się wydarzy: odbiór, kolacja, kąpiel, bajka, spanie;
- zgoda na tęsknotę za mamą – zamiast: „Nie marudź, przecież masz mnie”, lepiej: „Możesz tęsknić za mamą, a ja będę przy tobie, kiedy będzie ci smutno.”
Dobrze, jeśli tata nie próbuje „wygrać” z mamą, tylko daje dziecku doświadczenie, że można tęsknić za jednym dorosłym i jednocześnie czuć się bezpiecznie z drugim.
Małe rytuały, które budują „naszą” historię
Relacja z tatą nie potrzebuje fajerwerków. Bardziej niż wielkie wyjazdy działają powtarzalne, proste rytuały, przy których dziecko czuje: „To jest tylko nasze”.
Takimi rytuałami mogą być:
- „sobotnie śniadania z tatą” – nawet jeśli to tylko naleśniki z gotowej mieszanki i kakao w kubku, liczy się stałość;
- jeden powtarzalny element dnia – np. zawsze tata kąpie, czyta jedną książkę albo odprowadza w wybrane dni do przedszkola;
- mini-tradycje – „zawsze po wizycie w bibliotece wchodzimy na plac zabaw”, „po przedszkolu robimy wyścig do drzewa przed blokiem”.
Rytuały działają uspokajająco: dziecko wie, czego się spodziewać, a z czasem czeka na te chwile właśnie z tatą, nawet jeśli w innych momentach ciągle wybiera mamę.
Język, którym tata mówi do dziecka
Słowa, które wzmacniają więź zamiast etykiet
W napięciu łatwo sięgamy po zdania, które zostają w dziecku na długo. Krótkie „zawsze wolisz mamę” może brzmieć jak lekki wyrzut, ale dla dziecka jest komunikatem: „zawodzę tatę”. To nie pomaga mu z ciekawością szukać kontaktu z ojcem.
W zamian można sięgać po zdania, które:
- nazywają emocje bez obwiniania – „Smutno mi, kiedy słyszę, że chcesz tylko mamę, ale nadal jestem obok.”
- pokazują stałość – „Nawet kiedy wybierasz mamę, ja cały czas jestem twoim tatą i cię kocham.”
- zapraszają, ale nie naciskają – „Jeśli kiedyś zechcesz spróbować ze mną, bardzo się ucieszę. Teraz możesz zostać z mamą.”
Dziecko krok po kroku uczy się wtedy, że jego wybory nie niszczą taty. To zmniejsza napięcie i poczucie odpowiedzialności za dorosłego, a tym samym ułatwia zbliżenie.
Jak odpowiadać na „chcę tylko mamę” w praktyce
W wielu domach ten komunikat pada kilka razy dziennie – przy usypianiu, ubieraniu, jedzeniu. Zamiast sztywnego scenariusza, przydaje się kilka reakcji, między którymi tata może żonglować, patrząc, co dziecko „unie”.
Przykładowe odpowiedzi:
- uznanie potrzeby: „Słyszę, że bardzo chcesz teraz mamy. Mama jest w łazience i wróci za chwilę.”
- pokazanie granic i gotowości: „Dzisiaj ja cię kąpię, a jutro może zrobić to mama. Jeśli chcesz, możemy zabrać do wanny twoje kaczuszki.”
- wspólny most do mamy: „Pomyślmy razem, co moglibyśmy narysować dla mamy, kiedy wyjdzie z pracy?”
Czasem wystarczy, że tata spokojnie „unie” kilka takich komunikatów z rzędu, zamiast zareagować zranieniem czy złością. Dla dziecka to czytelny sygnał: „Tata jest bezpiecznym dorosłym, nawet gdy go odpycham”.
Rola zabawy w zbliżeniu do taty
Wejście w świat dziecka zamiast narzucania swojego
Wielu ojców próbuje zainteresować dziecko tym, co ich kręci: piłką, samochodami, klockami technicznymi. Dla kilkulatka, który akurat szykuje „piknik dla pluszaków”, to może być mało atrakcyjne lub zbyt trudne. Łatwiej, gdy tata na chwilę odpuści swoje pomysły i zapyta: „W co teraz się bawisz? Pokażesz mi?”.
Dobrze działa, gdy ojciec:
- z ciekawością obserwuje – zanim dołączy, patrzy chwilę, jak dziecko się bawi, jakie ma zasady;
- zadaje proste pytania – „Kim jest ten miś? Co on lubi jeść?”;
- pyta o zgodę na wejście do zabawy – „Mogę być tym małym smokiem? Co on ma robić?”
Takie podejście pokazuje dziecku, że tata nie „przejmuje” przestrzeni, tylko dołącza do świata, który jest już ukształtowany. To szczególnie ważne przy dzieciach nieśmiałych lub mocno przywiązanych do rutyny.
Zabawy regulujące zamiast tylko „nakręcających”
Ojciec często jest kojarzony z intensywną zabawą. To ma mnóstwo plusów, ale gdy dziecko wybiera mamę jako port bezpieczeństwa, przydają się też zabawy, które wyciszają i porządkują wrażenia.
W repertuarze taty dobrze mieć:
- zabawy w „powolne kino” – np. bardzo wolne budowanie toru z klocków, projektowanie „miasta”, gdzie wszystko dzieje się w swoim rytmie;
- zabawy dotykowe z granicami – masaż pleców „pizza” z pytaniem: „Chcesz mocniej czy lżej?”, lepienie z plasteliny rączek tacie i odwrotnie;
- zabawy w role z elementem troski – dziecko jako lekarz, który „leczy” zmęczonego tatę-misia, albo jako rodzic opiekujący się „dzieckiem-tatą”.
Takie aktywności pokazują, że z tatą można nie tylko „szaleć”, ale też uspokoić ciało i emocje. Dziecko częściej będzie go wtedy wybierało również w sytuacjach trudniejszych.
Ojciec w relacji z nastolatkiem, który dystansuje się od rodziców
„Już nie potrzebuję taty” – kiedy odrzucenie ma inny wymiar
U starszych dzieci i nastolatków „wybieranie mamy” często nie jest już dosłownym trzymaniem się spódnicy, tylko bardziej subtelnym dystansem wobec ojca. Krótkie odpowiedzi, unikanie wspólnych aktywności, zamykanie się w pokoju – to naturalny etap rozwoju, choć dla taty może być bolesny.
W tym wieku ważne staje się:
- szanowanie potrzeby autonomii – mniej „chodzenia za nastolatkiem”, więcej gotowości, by być obok, kiedy on sam przyjdzie;
- krótsze, ale regularne kontakty – 10 minut rozmowy w aucie może znaczyć więcej niż wymuszona godzina „spędzania czasu razem”;
- rozmowy „obok”, nie „naprzeciwko” – łatwiej o zwierzenia podczas wspólnego gotowania, przejażdżki, spaceru z psem niż przy frontalnym „musimy porozmawiać”.
Nastolatek może częściej i chętniej opowiadać o emocjach mamie, ale obecność taty jako spokojnego, niedominującego dorosłego jest wtedy równie kluczowa, nawet jeśli na powierzchni nie wygląda to spektakularnie.
Wspólne projekty zamiast wychowawczych monologów
Młodzi ludzie zwykle nie chcą być „wychowywani” wprost, za to chętnie wchodzą w działania, w których mają wpływ. Tata może wzmocnić relację, gdy zamienia moralizowanie na wspólny projekt.
To może być:
- mały projekt techniczny – naprawa starego roweru, składanie komputera, wspólna przeróbka pokoju;
- projekt „życiowy” – wspólne planowanie pierwszej pracy dorywczej, nauka jazdy autem, pomoc w zrozumieniu finansów;
- projekt pasji – nagranie filmu, założenie małego ogródka na balkonie, przygotowanie koncertu na szkolną imprezę.
W trakcie takich działań rozmowa często „dzieje się przy okazji”. Tata jest wtedy partnerem, nie tylko kontrolerem czy wykładowcą.
Jak dbać o ojcowską energię, żeby starczyło jej na bliskość
Zmęczony tata ma mniej cierpliwości – to nie kwestia „charakteru”
Kiedy ojciec wraca do domu po intensywnym dniu, a na progu słyszy: „Chcę tylko mamę”, jego zdolność do spokojnej reakcji zależy w dużej mierze od zasobów, które ma w danym momencie. To nie jest wyłącznie sprawa „dobrej woli”.
Dlatego tak ważne są:
- realne przerwy – nawet 10–15 minut po powrocie z pracy, zanim zanurzy się w domowy chaos: prysznic, krótki spacer, kilka świadomych oddechów;
- podział obowiązków, który bierze pod uwagę obciążenie – inaczej wygląda sytuacja taty pracującego po 10 godzin, a inaczej kogoś na elastycznym grafiku;
- uczciwa rozmowa o granicach z partnerką – „Mogę przejąć wieczorną kąpiel, ale potrzebuję 20 minut po powrocie, żeby się przestawić z trybu pracy.”
Ojciec, który uwzględnia swoje ograniczenia, ma więcej szans, by reagować łagodnie na dziecięce „nie chcę taty”, bo nie działa z ostatnich resztek sił.
Własne źródła wsparcia taty
Kontakt z dzieckiem łatwiej udźwignąć, gdy dorosły sam ma gdzie „opierać się”, gdy jest mu trudno. Bez tego ryzyko wybuchów lub wycofania rośnie.
Źródłami takiego wsparcia mogą być:
- regularny kontakt z innymi ojcami – grupy w realu lub online, gdzie można usłyszeć, że inni też mierzą się z podobnymi trudnościami;
- czas na coś własnego – sport, pasja, choćby raz w tygodniu przez godzinę, która nie jest „po coś” poza dawaniem energii;
- relacja partnerska – rozmowy, w których można pokazać swoją bezradność bez lęku, że zostanie to użyte przeciwko niemu.
Im bardziej ojciec czuje, że sam nie jest samotną „maszyną do ogarniania”, tym mniej przenosi swoją frustrację na dziecko i jego wybory.
Gdy granice są przekraczane – stanowczość też buduje bezpieczeństwo
Odrzucenie taty a brak szacunku
Naturalne jest, że dziecko czasem mówi: „Nie chcę, żeby tata mnie usypiał”. Co innego jednak komunikat o preferencji, a co innego obelgi czy bicie ojca, przed którymi rodzic się cofa, bo „i tak mnie nie chce”. Taka sytuacja nie służy nikomu.
Tata może jednocześnie dbać o swoje granice i akceptować emocje dziecka. Przykład:
- „Słyszę, że wolisz mamę i możesz być zły. Nie zgadzam się, żebyś mnie kopał. Jeśli chcesz, możesz tupać w poduszkę.”
W ten sposób ojciec pokazuje, że:
- jego ciało i granice są ważne,
- emocje dziecka są dozwolone,
- istnieją akceptowalne sposoby ich wyrażenia.
To również jest bliskość – oparta na szacunku w dwie strony.
Wspólne zasady mamy i taty dotyczące traktowania rodziców
Dziecku łatwiej zrozumieć, jak można się zachowywać wobec dorosłych, gdy mama i tata mają podobne zasady. Nie muszą być identyczni w stylu, ale pewne granice dobrze, by były spójne.
Może to wyglądać tak:
- „Nie krzyczymy na siebie nawzajem. Możemy mówić, że jesteśmy źli.”
- „Nie bijemy rodziców ani rodzeństwa. Złość możemy wyrazić, gniotąc papier, tupiąc, rzucając piłką w ścianę.”
- „Możesz mówić, że chcesz mamy albo taty, ale nie obrażamy drugiego rodzica.”
Jeśli mama wzmacnia te zasady tak samo wtedy, gdy dziecko odrzuca tatę, jak i wtedy, gdy odrzuca ją, komunikat jest jasny: oboje jesteście ważni i zasługujecie na szacunek.
Małe kroki, duże zmiany w relacji ojciec–dziecko
Dostrzeganie mikro-sukcesów zamiast czekania na „wielki przełom”
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Dlaczego moje dziecko ciągle wybiera mamę, a mnie odpycha?
Najczęściej wynika to z połączenia biologii i codziennych nawyków, a nie z tego, że „jesteś gorszym rodzicem”. W pierwszych miesiącach i latach to zwykle mama częściej karmi, usypia i reaguje na płacz, więc w mózgu dziecka utrwala się proste skojarzenie: bezpieczeństwo = osoba najczęściej obecna przy zaspokajaniu potrzeb.
To naturalny etap rozwoju, w którym dziecko „przykleja się” do jednej osoby. Nie jest to ocena Twoich kompetencji ani dowód na brak więzi, tylko odzwierciedlenie dotychczasowych doświadczeń dziecka i częstotliwości kontaktu.
Czy to, że dziecko woli mamę, oznacza, że jestem złym ojcem?
Nie. Preferowanie jednego rodzica w danym okresie nie jest „głosem w konkursie”, tylko reakcją na aktualną potrzebę i przyzwyczajenie. Dziecko może wołać mamę do snu, a jednocześnie uwielbiać wspólną zabawę z tatą – tylko inaczej to okazuje.
Ważne, by nie interpretować zachowania dziecka jako oceny siebie. Oddziel fakt („dziecko teraz zawołało mamę”) od interpretacji („jestem złym ojcem”). Zamiast wycofywać się lub wchodzić w rywalizację, lepiej spokojnie budować swoją obecność i szukać codziennych momentów bliskości.
Jak budować więź z dzieckiem, gdy ono ciągle woła mamę?
Kluczowe są powtarzalne, przewidywalne rytuały tylko z tatą, nawet krótkie. Mogą to być:
- wieczorne czytanie i gaszenie światła przez tatę,
- poranne 10–15 minut wspólnej zabawy,
- cotygodniowy „dzień taty” – wyjście na plac zabaw, do lasu, po bułki,
- wspólna kąpiel, czesanie, smarowanie kremem.
Dla dziecka ważniejsza od czasu „na ilość” jest jakość uwagi. Lepiej 15 minut pełnej obecności bez telefonu niż godzina bycia „obok”. Z czasem mózg dziecka zacznie kojarzyć tatę również jako bezpieczną, przewidywalną bazę.
Co mogę zrobić, kiedy bardzo boli mnie, że dziecko mnie odrzuca?
Najpierw warto nazwać to, co czujesz: smutek, złość, wstyd, poczucie bycia „tym gorszym”. Zauważ emocje, ale nie pozwól im kierować Twoim zachowaniem wobec dziecka. Pomaga też oddzielenie faktów od interpretacji oraz przypominanie sobie sytuacji, w których byliście blisko.
Porozmawiaj szczerze z partnerką, bez oskarżeń – raczej w stylu: „Jest mi trudno, kiedy dziecko ciągle wybiera ciebie. Chciałbym być bardziej obecny. Zastanówmy się, jak możemy to razem poukładać”. Taka postawa chroni Waszą relację i jednocześnie otwiera przestrzeń na większe zaangażowanie taty.
Jak reagować, gdy dziecko płacze i domaga się tylko mamy?
Zamiast zmuszać dziecko do zostania z Tobą („nie ma mamy, koniec, musisz zostać ze mną”), lepiej uznać jego uczucia i jednocześnie spokojnie oferować swoją obecność. Przykłady:
- „Widzę, że bardzo chcesz do mamy. Mama za chwilę wróci, a ja jestem obok, możesz się do mnie poprzytulać, jeśli chcesz.”
- „Rozumiem, że tęsknisz za mamą. Poczekamy razem na nią i zbudujemy wieżę z klocków.”
Taki komunikat nie obciąża dziecka poczuciem winy ani odpowiedzialnością za Twoje emocje, tylko pokazuje, że jesteś dostępny, spokojny i gotowy, by być przy nim – także w trudnych chwilach.
Czy powinienem „walczyć o swoje” i zabierać dziecko od mamy, żeby się przyzwyczaiło do taty?
Stawianie sprawy w kategoriach walki lub „konkursu na lepszego rodzica” szkodzi i dziecku, i relacji między Wami. Dziecko potrzebuje drużyny – rodziców, którzy się uzupełniają, a nie rywalizują. Zamiast „odbierać” dziecko mamie na siłę, lepiej spokojnie umawiać się na konkretne sytuacje, w których to tata jest pierwszą osobą do kontaktu (np. wieczorne czytanie, kąpiel, weekendowe wyjście).
Dziecko uczy się wtedy, że ma dwoje ważnych, dostępnych dorosłych – nie musi wybierać między nimi, tylko może korzystać z obu relacji, każdej trochę innej, ale równie potrzebnej.
Jak mama może wspierać budowanie więzi dziecka z tatą?
Mama może dużo zrobić, by dziecku było łatwiej „otworzyć się” na tatę, m.in.:
- świadomie „oddawać” niektóre rytuały tacie (np. kąpiel, czytanie na dobranoc),
- wzmacniać tatę w obecności dziecka („Tata świetnie buduje wieże z klocków, pokaż mu, co już potrafisz”),
- nie wchodzić automatycznie w każdą sytuację, gdy dziecko zawoła „mama!”, jeśli tata jest obok i może zareagować,
- rozmawiać z tatą o jego trudnościach bez oceniania, z nastawieniem na szukanie rozwiązań.
Taka postawa pomaga dziecku zobaczyć w tacie równie bezpieczną i dostępną osobę, a ojcu daje wsparcie i przestrzeń na budowanie własnej, unikalnej relacji z dzieckiem.
Najważniejsze punkty
- Preferowanie mamy przez dziecko jest naturalnym etapem rozwoju i wynika głównie z częstotliwości kontaktu oraz wczesnych doświadczeń, a nie z oceny „lepszy–gorszy rodzic”.
- Biologiczna bliskość z mamą (karmienie, dotyk, zapach) nadaje jej często rolę pierwszego „portu bezpieczeństwa”, ale dziecko może zbudować równie głęboką więź także z tatą.
- Ojciec, który traktuje wybieranie mamy jako odrzucenie, naraża się na ból, złość i wstyd, co może prowadzić do wycofania albo rywalizacji, utrudniających budowanie relacji z dzieckiem.
- Kluczowa jest zmiana perspektywy z „kto ważniejszy dla dziecka” na „jesteśmy drużyną rodzicielską”, w której rodzice się uzupełniają, zamiast konkurować o miłość i uwagę dziecka.
- Radzenie sobie z poczuciem odrzucenia wymaga nazwania swoich emocji, oddzielenia faktów od interpretacji, przypominania sobie momentów bliskości oraz spokojnej rozmowy z partnerką o podziale opieki.
- Emocjonalny szantaż wobec dziecka („tata będzie smutny, jeśli…”) nie buduje więzi, lecz obciąża je odpowiedzialnością za samopoczucie dorosłego i powinien być zastąpiony akceptującą, spokojną komunikacją.






