Przedszkolne konflikty: co robić, gdy dziecko skarży się na kolegów

0
117
Rate this post

Spis Treści:

Dlaczego przedszkolne konflikty są nieuniknione i… potrzebne

Naturalny etap rozwoju, a nie „koniec świata”

Konflikty w przedszkolu pojawiają się wszędzie: w małych prywatnych placówkach, w dużych miejskich przedszkolach, w grupach 3-latków i w zerówkach. Dzieci uczą się dzielić przestrzenią, zabawkami, panią nauczycielką i uwagą innych. To ogromny trening społeczny, który prawie zawsze wiąże się z napięciem.

Gdy dziecko skarży się na kolegów, rodzic często czuje złość, bezradność lub chęć natychmiastowej interwencji: „Jak to możliwe, że on go uderzył?”, „Czemu pani nie reaguje?”, „Moje dziecko jest takie wrażliwe, ktoś je krzywdzi”. Tymczasem z perspektywy rozwojowej konflikt jest czymś normalnym – to sytuacja, w której dwie strony mają różne potrzeby i próbują je zaspokoić. Dzieci dopiero uczą się, jak robić to w cywilizowany sposób.

Nie oznacza to oczywiście, że wszystko wolno, a rodzic powinien „nie przesadzać”. Oznacza to raczej, że celem nie jest brak konfliktów, lecz nauka radzenia sobie z nimi. Rodzic może stać się w tym procesie przewodnikiem, a nie tylko „pogotowiem ratunkowym” od razu rozwiązującym problem za dziecko.

Konflikt a przemoc – kluczowa różnica

W codziennej mowie słowa „konflikt”, „kłótnia”, „dokuczanie”, „przemoc” mieszają się ze sobą. Dla dziecka każda sytuacja, która je boli, jest „krzywdą”. Dla dorosłego ważne jest jednak rozróżnienie:

  • konflikt – jednorazowa lub okazjonalna sytuacja, w której dzieci mają sprzeczne interesy (np. oboje chcą tę samą zabawkę, ktoś nie chce się bawić w daną zabawę);
  • niezgrabne zachowanie – pchnięcie, popchnięcie, krzyk, niegrzeczne słowo, często wynikające z impulsu, frustracji lub braku umiejętności, ale bez intencji systematycznego krzywdzenia;
  • przemoc rówieśnicza (bullying) – powtarzające się, celowe krzywdzenie jednej osoby przez drugą lub grupę, najczęściej przy nierównowadze sił (fizycznej, emocjonalnej, społecznej).

Gdy dziecko skarży się na kolegów, rodzic powinien próbować ustalić, z czym ma do czynienia. Inaczej reagujemy na pojedynczą sprzeczkę o klocek, inaczej na serię wykluczeń z zabawy i wyzwiska trwające tygodniami.

Dlaczego dzieci skarżą – funkcje „skarżenia”

Skarżenie się na kolegów może mieć różne przyczyny, nie zawsze oczywiste. Dziecko może:

  • szukać wsparcia emocjonalnego po trudnym dniu („było mi ciężko, przytul mnie, zobacz, co przeżyłam/em”);
  • próbować zrzucić z siebie winę („to oni zaczęli”, „to przez nich pani na mnie nakrzyczała”);
  • szukać potwierdzenia, że to, co czuje, jest w porządku („on mnie denerwuje, mam prawo być zły?”);
  • uczyć się opowiadania o sobie – przynosi do domu wydarzenia z dnia, żeby je „przeżuć” w rozmowie z rodzicem;
  • domagać się działania rodzica („zrób coś, nie chcę, żeby to się powtórzyło”);
  • testować granice – sprawdzać, czy rodzic stanie po jego stronie „z definicji”, czy też spróbuje wesprzeć wszystkich uczestników sytuacji.

Rozumienie, po co dziecko opowiada o konflikcie, pomaga dobrać właściwą reakcję: czasem wystarczy empatyczny słuchacz, innym razem potrzebna jest rozmowa z nauczycielem, a niekiedy konkretne ćwiczenie umiejętności społecznych.

Jak reagować w pierwszej chwili, gdy dziecko skarży się na kolegów

Zatrzymaj automatyczne „Kto zaczął?”

Pierwszą, odruchową reakcją wielu dorosłych jest dochodzenie „kto zaczął” i „kto ma rację”. Tymczasem z perspektywy dziecka o wiele ważniejsze jest, czy jego emocje ktoś widzi i uznaje. Zanim zaczniesz zadawać pytania wyjaśniające, zatrzymaj się na emocjach.

Zamiast:

  • „No co znowu? Z kim się znowu kłóciłeś?”
  • „Na pewno coś zrobiłeś, że on cię popchnął”

można powiedzieć:

  • „Widzę, że jesteś zdenerwowany. Opowiesz mi, co się stało?”
  • „Brzmisz tak, jakby to było dla ciebie bardzo niemiłe. Jest ci smutno czy bardziej zły jesteś?”

Takie otwarcie nie rozstrzyga o winie, a pokazuje, że rodzic jest po stronie dziecka, ale nie przeciwko innym. To kluczowa różnica.

Aktywne słuchanie zamiast przesłuchania

Gdy dziecko skarży się na kolegę, jego relacja z natury będzie jednostronna. Będzie przedstawiało swoje emocje, swoją wersję. Rolą rodzica nie jest w tym momencie bycie sędzią, lecz uważnym słuchaczem. Pomaga tu kilka prostych technik:

  • parafraza – powtórzenie własnymi słowami: „Czyli Krzyś wyrwał ci zabawkę, kiedy się bawiłeś, i poczułeś złość?”;
  • odzwierciedlanie emocji – „To pewnie było bardzo przykre, kiedy inni nie chcieli cię wpuścić do zabawy”;
  • pytania otwarte – „Co było potem?”, „Jak ty wtedy zareagowałeś?”;
  • pauza – chwila ciszy, która pozwala dziecku dopowiedzieć więcej, niż pierwotnie planowało.

Takie słuchanie ma dwie funkcje: uspokaja emocje dziecka i pomaga zebrać rzetelniejsze informacje o sytuacji. Emocje opadają, narracja staje się mniej chaotyczna, łatwiej wyłapać szczegóły.

Unikaj zbyt szybkiego oceniania i etykietowania

Kiedy dziecko skarży się na kolegów, pojawia się pokusa, by od razu przykleić etykiety: „zły chłopiec”, „rozpuszczona dziewczynka”, „agresor”, „ofiara”. Takie określenia są nie tylko nieprecyzyjne, ale też szkodliwe. Dziecko słysząc, że kolega jest „zły” lub „głupi”, uczy się, że ludzie dzielą się na dobrych i złych zamiast na tych, którzy raz zachowają się fajnie, a raz nie.

Bezpieczniejszy jest język opisujący zachowanie, a nie tożsamość:

  • „To było bardzo nie w porządku, że cię popchnął” zamiast „On jest agresywny”;
  • „Nie podoba mi się, że cię wyzywa” zamiast „On jest okropny”.

Podobnie wobec własnego dziecka. Zamiast „Znowu się kłócisz, jesteś niegrzeczny”, lepiej: „Widzę, że trudno ci wytrzymać, kiedy ktoś nie chce się bawić tak jak ty. Spróbujmy wymyślić, co możesz zrobić w takiej sytuacji”.

Dwoje przedszkolaków bawi się drewnianymi klockami w sali zajęć
Źródło: Pexels | Autor: cottonbro studio

Diagnozowanie sytuacji: konflikt, dokuczanie czy przemoc?

Jak zadawać pytania, żeby naprawdę zrozumieć, co się dzieje

Po pierwszej, empatycznej reakcji przychodzi czas na zebranie faktów. Dobrze jest przejść od ogólnego pytania „Co się stało?” do bardziej szczegółowych, ale nadal otwartych pytań:

  • „Kiedy to się wydarzyło? Na dworze, w sali, w szatni?”
  • „Kto jeszcze tam był?”
  • „Co dokładnie powiedział/ zrobił kolega?”
  • „Co ty wtedy zrobiłeś? Co chciałeś zrobić, ale może się nie udało?”
  • „Czy to się zdarzyło pierwszy raz, czy już wcześniej też tak było?”

Te pytania pomagają odróżnić pojedynczy incydent od powtarzającego się schematu. Dziecko zwykle nie oceni samo, czy ma do czynienia z przemocą rówieśniczą, ale rodzic może wychwycić sygnały: powtarzalność, eskalację zachowań, dołączanie kolejnych dzieci do „wykluczania”.

Tabela różnic: konflikt, dokuczanie, przemoc rówieśnicza

Prosty schemat pomaga uporządkować informacje z opowieści dziecka:

CechaKonfliktDokuczanie / niezgrabne zachowaniePrzemoc rówieśnicza (bullying)
CzęstotliwośćJednorazowo, sporadycznieOd czasu do czasu, bez wyraźnego schematuRegularnie, powtarzalnie
IntencjaBrak chęci krzywdzenia, raczej obrona swoich potrzebCzasem chęć zrobienia wrażenia, rozładowania złościŚwiadome poniżanie, zastraszanie, wykluczanie
Równowaga siłPodobna pozycja dzieci w grupieBywa różnaWyraźna przewaga jednej strony (siła fizyczna, popularność)
Możliwość obronyObie strony mogą bronić swojego zdaniaDziecko zwykle może się sprzeciwićDziecko czuje bezradność, strach, unika kontaktu
Reakcja dorosłychNauka rozwiązywania konfliktuRozmowa, wyjaśnienie, czasem konsekwencjeStanowcza interwencja, plan wsparcia, obserwacja

Takie rozróżnienie pomaga dobrać narzędzia. Gdy dziecko raz poszarpało się z kolegą o samochodzik, sensowne jest uczenie komunikatu „nie podoba mi się to, nie rób tak”. Gdy słyszysz o codziennych przezwiskach i izolowaniu z zabawy – potrzebna jest szersza, dorosła interwencja.

Na co zwrócić uwagę w zachowaniu dziecka w domu

Dzieci nie zawsze potrafią nazwać to, co dzieje się w przedszkolu. Bywa, że bagatelizują, wstydzą się, boją się, że dorosły „pogorszy sprawę”. Dlatego przyglądanie się codziennym zmianom w zachowaniu jest równie ważne jak same opowieści.

Niepokojące sygnały to między innymi:

  • gwałtowna niechęć do przedszkola, która pojawiła się nagle po wcześniejszym lubieniu grupy;
  • częste bóle brzucha, głowy, złe samopoczucie „tylko rano” przed wyjściem;
  • silna reakcja emocjonalna na wspomnienie konkretnych imion („nie chcę siedzieć z Kubą przy stole”);
  • zabawy „w przedszkole”, w których dziecko odgrywa sytuacje krzywdzenia, wyśmiewania, wykluczania;
  • zmiana nastroju po powrocie do domu: rozdrażnienie, wybuchy płaczu, zamknięcie w sobie.

Same pojedyncze sygnały nie muszą oznaczać przemocy rówieśniczej, ale są sygnałem, by przyjrzeć się tematowi bliżej i lepiej słuchać tego, co dziecko mówi (również między słowami).

Rozmowa z dzieckiem o przedszkolnych konfliktach – praktyczne narzędzia

Nazywanie emocji i normalizacja przeżyć

Dla wielu przedszkolaków trudniejsze od samego konfliktu bywa poczucie, że „nie powinni tak czuć”: złościć się na kolegę, nie lubić kogoś z grupy, odczuwać zazdrość. Rodzic może pomóc, jasno pokazując, że emocje są w porządku, a kwestia dotyczy sposobu reagowania.

Sprzyjające komunikaty to między innymi:

  • „Masz prawo być zły, kiedy ktoś wyrywa ci zabawkę. Zobaczmy, co możesz wtedy zrobić, zamiast bić.”
  • „Nie musisz lubić wszystkich w przedszkolu. Ale musimy dbać o to, żeby nikomu nie robić krzywdy.”
  • „Smutno jest, kiedy nie chcą cię wpuścić do zabawy. Wiele dzieci tak ma. Możemy poszukać, z kim jest ci łatwiej się bawić.”

Takie zdania obniżają napięcie i poczucie wstydu, a to z kolei ułatwia wspólne szukanie rozwiązań.

Pomaganie dziecku zobaczyć różne perspektywy

Jednym z ważniejszych zadań rodzica jest nauka zmiany perspektywy. Nie chodzi o „stawanie po stronie kolegi”, lecz o pokazanie dziecku, że druga osoba też coś przeżywa. Dobrze sprawdzają się pytania refleksyjne, ale bez moralizowania:

  • „Jak myślisz, co chciał ten chłopiec, kiedy wyrwał ci zabawkę? Też chciał się nią bawić?”
  • „A co czuła Zosia, kiedy ty krzyknąłeś na nią?”
  • Uczenie prostych komunikatów zamiast bicia i popychania

    Przedszkolak często wie, że „nie wolno bić”, ale nie ma w zamian żadnego narzędzia. W emocjach sięga więc po to, co zna. Zadaniem dorosłego jest podanie prostych, krótkich komunikatów, które dziecko może użyć w grupie.

    Pomagają przede wszystkim trzy typy zdań:

    • „Stop, nie rób tak” – wyraźne zatrzymanie zachowania;
    • „Nie podoba mi się to, chcę…” – nazwanie granicy i potrzeby;
    • „Chodźmy do pani” – sygnał, że można prosić dorosłego o wsparcie.

    W domu można to ćwiczyć na sucho, w formie zabawy. Rodzic odgrywa kolegę, który wyrywa zabawkę, a dziecko ma za zadanie powiedzieć „stop” i dodać, czego chce zamiast: „Stop, nie wyrywaj. Chcę się tym bawić” albo „Stop, możemy się wymienić?”. Im częściej taki „scenariusz” zostanie przećwiczony na spokojnie, tym większa szansa, że dziecko sięgnie po niego w realnej sytuacji.

    Granica między „skarżeniem” a proszeniem o pomoc

    Rodzice i nauczyciele czasem wysyłają sprzeczne komunikaty: z jednej strony mówią, żeby zgłaszać trudne sytuacje, z drugiej – krytykują „skarżenie”. Dla pięciolatka to nieczytelne. Potrzebuje jasnego rozróżnienia.

    Pomaga konkretne wyjaśnienie, na przykład:

    • „Jeśli ktoś robi ci krzywdę albo ciągle się z ciebie śmieje – masz przyjść do dorosłego. To jest proszenie o pomoc, a nie skarżenie.”
    • „Jeśli widzisz, że ktoś innemu robi krzywdę, też możesz zawołać panią. Wtedy pomagasz, nie skarżysz.”
    • „Kiedy mówisz tylko po to, żeby ktoś miał kłopot, chociaż nic złego się nie stało – to jest skarżenie. Tego nie chcemy.”

    Można też pokazać różnicę na prostych przykładach: „Przychodzisz i mówisz: ‘Pani, ona wyszła z kolejki!’ – to jest skarżenie. Ale jeśli mówisz: ‘Pani, on mnie ciągle popycha i nie przestaje, jak mówię stop’ – to jest proszenie o pomoc”. Dzięki temu dziecko nie czuje się winne, gdy szuka wsparcia.

    Co mówić, gdy dziecko przyznaje się do swojej winy

    Zdarza się, że w trakcie rozmowy wychodzi na jaw, że nasze dziecko nie tylko „ofiarą” nie jest, ale też samo dokucza. Jeśli rodzic wpadnie w moralizowanie („Jak mogłeś tak zrobić!”), ryzykuje, że następnym razem dziecko nic nie powie.

    Bezpieczniejsza jest postawa: przyjmuję prawdę, stawiam granice, ale szukam przyczyny i rozwiązania. Pomagają takie zdania:

    • „Dobrze, że mi o tym mówisz. To ważne, żebyśmy wiedzieli, co się dzieje.”
    • „Nie zgadzam się na bicie. Zobaczmy, co możesz zrobić inaczej, kiedy się tak złościsz.”
    • „Jak myślisz, co możesz teraz zrobić, żeby naprawić tę sytuację?”

    Wspólne wymyślenie „kroku naprawczego” – przeprosiny, narysowanie obrazka, powiedzenie koledze czego się żałuje – uczy dziecko, że błąd nie przekreśla relacji, ale pociąga za sobą odpowiedzialność.

    Gdy konflikt dotyczy bliskiego przyjaciela

    Dla przedszkolaka kłótnia z ulubionym kolegą czy „najlepszą koleżanką” bywa szczególnie bolesna. Wtedy dziecko nie tylko czuje złość czy smutek, lecz także lęk: „już nigdy nie będziemy przyjaciółmi”. Warto nazwać to wprost:

    • „Wygląda na to, że bardzo ci zależy na tej przyjaźni i dlatego tak ci trudno.”
    • „Przyjaciele też się kłócą. Można się pokłócić i potem znowu pogodzić.”

    Można pomóc dziecku ułożyć plan godzenia się, ale bez naciskania na szybkie wybaczanie:

    • „Chcesz jutro do niego podejść czy wolisz na razie pobawić się z kimś innym?”
    • „Co chciałbyś mu powiedzieć? Możemy to poćwiczyć teraz ze mną.”

    Jeśli kłótnie z jednym dzieckiem powtarzają się jak w schemacie, dobrze jest zaproponować rozszerzanie kręgu relacji: zachęcać do kontaktów z innymi dziećmi w grupie, a nie tylko do „naprawiania” jednej przyjaźni za wszelką cenę.

    Współpraca z przedszkolem, gdy dziecko skarży się na kolegów

    Jak rozmawiać z nauczycielem, żeby naprawdę coś się zmieniło

    Kiedy opowieści dziecka powtarzają się lub pojawiają się niepokojące sygnały z zachowania, kolejnym krokiem jest rozmowa z nauczycielem. Zamiast zaczynać od oskarżeń („Dlaczego państwo nic nie robią?”), lepiej oprzeć się na konkretach i wspólnym szukaniu rozwiązań.

    Pomaga taki schemat rozmowy:

    • Opis faktów – „Od trzech tygodni syn wraca smutny i opowiada, że Kuba nie chce go wpuszczać do zabawy, a inne dzieci się śmieją.”
    • Pytanie o obserwacje – „Jak to wygląda z pani perspektywy? Zauważa pani takie sytuacje?”
    • Wspólne szukanie działań – „Co możemy razem zrobić, żeby syn czuł się bezpieczniej?”

    Dobrze jest dopytać o zasady panujące w grupie: jak dzieci uczone są rozwiązywania konfliktów, kiedy woła się dorosłego, jakie są konsekwencje dokuczania. Dzięki temu rodzic może w domu odwoływać się do tych samych reguł, co nauczyciel („Pamiętasz, jak pani mówi, żeby mówić ‘stop’? Możemy to poćwiczyć”).

    Kiedy poprosić o szersze wsparcie w przedszkolu

    Są sytuacje, w których pojedyncza rozmowa z wychowawcą nie wystarcza. Jeśli dziecko mimo upływu czasu wciąż boi się chodzić do przedszkola, pojawia się coraz więcej opowieści o krzywdzących zachowaniach lub objawy somatyczne (bóle brzucha, wymioty przed wyjściem), potrzebna jest szersza interwencja.

    Wtedy można:

    • umówić się na spokojne spotkanie z wychowawcą i dyrektorem;
    • poprosić o obserwację dziecka w różnych sytuacjach (zabawa swobodna, posiłki, szatnia);
    • dopytać, czy przedszkole ma procedury reagowania na przemoc rówieśniczą i jak są wdrażane;
    • zaproponować pracę z całą grupą: zajęcia o emocjach, o różnicach, o tym, jak włączać nowe osoby do zabawy.

    Jeśli w przedszkolu pracuje psycholog lub pedagog, warto włączyć tę osobę w rozmowę. Może zaproponować mini-zajęcia w grupie, zabawy integracyjne czy wsparcie indywidualne.

    Gdzie jest granica między „normalnymi konfliktami” a zmianą przedszkola

    Pytanie o zmianę placówki pojawia się często, gdy dziecko przez dłuższy czas doświadcza trudności w grupie. Nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich. Pomocne jest zadanie sobie kilku pytań:

    • „Czy po interwencji dorosłych ilość trudnych sytuacji rzeczywiście maleje, czy raczej wszystko wraca do punktu wyjścia?”
    • „Czy dziecko ma choć jedną osobę w grupie, z którą czuje się bezpiecznie?”
    • „Jak reaguje kadra – czy widzę zaangażowanie i konkretne działania, czy raczej bagatelizowanie?”

    Jeśli mimo kilku miesięcy współpracy dziecko nadal wraca z poczuciem lęku i odrzucenia, a dorośli nie podejmują realnych kroków, poważne rozważenie zmiany przedszkola może być formą ochrony. Jednocześnie warto wtedy zadbać o dobre przygotowanie przejścia: wcześniejsze odwiedziny w nowej placówce, zapoznanie z nauczycielką, stopniowe oswajanie.

    Dzieci w przedszkolnej sali bawią się razem przy stoliku
    Źródło: Pexels | Autor: Pavel Danilyuk

    Wzmacnianie odporności dziecka na konflikty rówieśnicze

    Budowanie poczucia własnej wartości poza przedszkolem

    Dziecko, które ma silne poczucie bycia ważnym i kochanym, łatwiej znosi odrzucenie czy przegraną w zabawie. Nie chodzi o sztuczne chwalenie, tylko o codzienne doświadczenie: „jestem dla kogoś ważny, nawet gdy jestem smutny, zły czy popełniam błędy”.

    Pomagają drobne, ale regularne gesty:

    • wspólny, choćby krótki rytuał po powrocie z przedszkola (herbata i rozmowa, 10 minut zabawy tylko z rodzicem);
    • dostrzeganie wysiłku, a nie tylko efektu („Widzę, jak się starałeś dziś budować tę wieżę, chociaż się przewracała”);
    • angażowanie dziecka w proste, „prawdziwe” zadania domowe, które pokazują, że jest potrzebne (mieszanie sałatki, wybieranie skarpet, karmienie zwierzaka).

    Takie doświadczenia stają się przeciwwagą dla trudnych sytuacji w grupie. Jeśli kolega powie „nie baw się z nami”, dziecko, które ma wewnętrzne przekonanie „jestem w porządku”, przeżyje ból, ale rzadziej uzna, że „jest z nim coś nie tak”.

    Trenowanie elastyczności w zabawach domowych

    Konflikty w przedszkolu często biorą się z różnic w pomysłach na zabawę: jedno dziecko chce budować, drugie burzyć; jedno rządzić, drugie decydować. Można to ćwiczyć w bezpiecznych warunkach w domu.

    Przy zwykłych zabawach rodzic może czasem „wejść w rolę” kolegi, który ma inny pomysł:

    • „Ja chcę, żeby mój klocek był tu, a ty chciałeś tam. Co możemy z tym zrobić?”
    • „Ja chcę być policjantem, ty też chcesz. Jak to rozwiążemy?”

    Nie chodzi o to, by zawsze ustępować dziecku, lecz żeby pokazać kilka strategii: losowanie, zamiana ról po chwili, dobudowanie własnej części konstrukcji obok. Im więcej takich „mikro-rozwiązań” pozna dziecko, tym łatwiej zastosuje je w przedszkolu, zamiast od razu przechodzić do płaczu czy przepychanek.

    Wzmacnianie umiejętności proszenia innych dzieci o zabawę

    Dla części maluchów najtrudniejszym momentem jest w ogóle dołączenie do grupy. Stoją z boku i patrzą, jak inne dzieci już się bawią, ale nie wiedzą, jak się włączyć. To również możecie przećwiczyć w domu.

    Przyda się kilka gotowych zdań „do kieszeni”:

    • „Mogę się z wami bawić?”
    • „Co mogę tu robić?”
    • „Potrzebujecie jeszcze kogoś do zabawy?”

    Można pobawić się w scenki: rodzic odgrywa grupę dzieci, a dziecko próbuje podejść i zaprosić się do zabawy. Jeśli ma duży opór, warto najpierw pozwolić mu… wejść w rolę odrzucającego („Nie, nie chcę się bawić”), a rodzic będzie próbował różnych sposobów pytania. Taki odwrócony scenariusz często rozładowuje napięcie i pomaga maluchowi zobaczyć, że odmowa nie zawsze znaczy „jesteś zły”, tylko „teraz nie pasuje”.

    Kiedy sięgnąć po pomoc specjalisty

    Jeśli mimo wielu prób rozmów, wsparcia i współpracy z przedszkolem dziecko wciąż mocno cierpi w relacjach z rówieśnikami, można poszukać wsparcia psychologa dziecięcego. Sygnały, które szczególnie temu sprzyjają, to między innymi:

    • długotrwałe unikanie kontaktów z dziećmi (również poza przedszkolem);
    • silne reakcje lękowe przed wyjściem, które nie słabną mimo zmian w grupie;
    • pojawienie się zachowań autoagresywnych („jestem głupi”, „nikt mnie nie lubi”, bicie siebie, drapanie);
    • utrwalony schemat bycia albo w roli prześladowanego, albo prześladującego innych.

    Specjalista może pomóc zrozumieć, co jest dla dziecka najtrudniejsze: brak umiejętności społecznych, bardzo niski próg złości, nieśmiałość, nadwrażliwość, wcześniejsze trudne doświadczenia. Czasem wystarczy kilka konsultacji i wskazówki dla rodzica oraz przedszkola; innym razem przydaje się krótkoterminowa terapia lub udział w grupie treningu umiejętności społecznych.

    Gdy to twoje dziecko jest „tym, które dokucza”

    Niektóre skargi z przedszkola przychodzą nie od dziecka, ale od nauczyciela: „Państwa syn bije inne dzieci”, „Córka nie dopuszcza nikogo do zabawy, dzieci płaczą”. To trudne do przyjęcia, bo burzy obraz „dobrego malucha”. Jednocześnie właśnie wtedy dorosły może zrobić bardzo dużo, żeby zatrzymać trudny schemat na wczesnym etapie.