Dlaczego zabawy, które uczą cierpliwości, są tak ważne?
Cierpliwość jako umiejętność życiowa, a nie cecha charakteru
Cierpliwość u dzieci nie pojawia się „sama z siebie”. To nie jest tylko wrodzona cecha charakteru, ale umiejętność, którą można rozwijać tak samo jak czytanie, liczenie czy jazdę na rowerze. Im częściej dziecko ma okazję bezpiecznie ćwiczyć czekanie, odkładanie gratyfikacji i radzenie sobie z frustracją, tym łatwiej poradzi sobie później w szkole, w relacjach z rówieśnikami i w dorosłym życiu.
Zabawy, które uczą cierpliwości, pozwalają dzieciom doświadczać małych trudności w kontrolowanych warunkach: trzeba poczekać na swoją kolej, odczekać chwilę na efekt, zatrzymać rękę, powstrzymać się od krzyku czy biegu. W bezpiecznej atmosferze i w formie gry maluch uczy się, że mocne emocje można wytrzymać, a spokojne działanie często przynosi lepszy efekt niż pośpiech.
Dzieci, które regularnie biorą udział w takich zabawach, z czasem:
- łatwiej akceptują zasady i ograniczenia,
- mniej frustrują się w sytuacjach „musimy poczekać” (kolejka, lekarz, wyjście z domu),
- lepiej radzą sobie z przegraną i rozczarowaniem,
- są bardziej wytrwałe w zadaniach wymagających czasu, np. układanki, rysowanie, prace plastyczne.
Dlaczego „gry bez przegranych” działają tak dobrze?
Zwykłe gry mają zwycięzców i przegranych. Dla wielu dorosłych to naturalne, jednak na wczesnym etapie rozwoju dzieci przegrana bywa tak bolesna, że całkowicie przykrywa wartość samej zabawy. W efekcie zamiast uczyć się cierpliwości, dziecko uczy się unikać gier, w których może przegrać – albo zrobi wszystko, by wygrać, nawet kosztem relacji.
Proste gry bez przegranych działają inaczej. Zawierają wyzwanie, ale bez ostatecznej etykietki „wygrany–przegrany”. Dziecko może skupić się na samym procesie – czekaniu, obserwowaniu, kontrolowaniu impulsów – a nie na wyniku. Sukcesem staje się:
- wytrwanie do końca zabawy,
- przestrzeganie zasad,
- współpraca z innymi,
- zauważenie własnego postępu („teraz wytrzymałem dłużej niż wcześniej”).
Takie zabawy szczególnie pomagają dzieciom, które szybko się złoszczą, mają niską tolerancję na frustrację, zmagają się z impulsywnością lub trudnościami w regulacji emocji. Zamiast dodatkowego stresu (kto wygra?), dostają bezpieczny trening czekania.
Czego dziecko uczy się przez proste gry uczące cierpliwości?
Dobrze dobrane zabawy bez przegranych rozwijają jednocześnie kilka ważnych kompetencji. W trakcie jednej gry dziecko może ćwiczyć:
- Kontrolę impulsów – „widzę przedmiot, chcę go złapać, ale czekam na sygnał”.
- Samoregulację emocji – „chce mi się śmiać, skakać, ruszyć – ale trwam w bezruchu”.
- Uważność i skupienie – „muszę obserwować, co robi prowadzący lub inni uczestnicy”.
- Wytrwałość – „jest trudno, ale jeszcze chwila, jeszcze dam radę, do końca piosenki”.
- Współpracę – „gramy razem, doceniamy, że inni też się starają”.
To właśnie te elementy składają się na praktyczną cierpliwość: nie tylko „czekam i nic nie robię”, ale utrzymuję napięcie, trochę się męczę, a mimo to trwam przy zadaniu. Dziecko uczy się, że napięcie mija, a jego własne ciało i umysł dają sobie z nim radę.
Jak projektować zabawy uczące cierpliwości bez przegranych?
Kluczowe zasady: wyzwanie, ale bez presji wyniku
Aby zabawa faktycznie uczyła cierpliwości, a nie tylko bawiła, musi zawierać realny, ale osiągalny element czekania. Jednocześnie brak w niej klasycznego „kto wygrał – kto przegrał”. Zamiast tego pojawiają się cele typu:
- „Zobaczmy, jak długo potrafimy wytrzymać w bezruchu”,
- „Spróbujmy dotrwać do końca piosenki”,
- „Sprawdźmy, czy tym razem uda się odczekać 10 sekund przed startem”
- „Zobaczymy, czy jako grupa damy radę utrzymać wieżę z klocków przez minutę”.
Dzieci nie porównują się bezpośrednio, raczej patrzą na swój własny postęp lub osiągnięcie grupy. Jednocześnie każda zabawa ma jasno określony początek, środek i koniec, żeby dziecko mogło „dotrwać” i odczuć satysfakcję z ukończenia gry.
Jak dobrać poziom trudności do wieku i temperamentu?
Dla jednego dziecka minuta czekania to drobiazg, dla innego – męka. Dlatego ten sam rodzaj zabawy warto dopasować:
- do wieku – młodsze dzieci (2–4 lata) lepiej reagują na bardzo krótkie odcinki oczekiwania (3–10 sekund),
- do nastroju – po ciężkim dniu w przedszkolu poziom cierpliwości będzie niższy,
- do temperamentu – dzieci bardziej ruchliwe potrzebują więcej wersji w ruchu, z krótszymi momentami bezruchu.
Bezpieczne podejście: zaczynać od wersji łatwiejszej niż się wydaje. Lepiej, żeby dziecko miało poczucie „Udało mi się! To było proste, chcę trudniej!”, niż doświadczało ciągłego poczucia porażki. Zwiększanie trudności wprowadzaj stopniowo: dłuższy czas, więcej elementów do zapamiętania, więcej zasad, ale zawsze z możliwością przerwy.
Jak komunikować zasady, żeby wspierać cierpliwość?
Sposób, w jaki dorosły mówi o grze, ma ogromne znaczenie. W zabawach uczących cierpliwości unikaj presji typu: „Nie ruszaj się, inaczej przegrasz”, „Zobaczymy, kto pierwszy się pomyli”. Zamiast tego używaj języka:
- wspierającego: „Spróbujmy razem wytrzymać do końca piosenki”,
- zachęcającego do wysiłku: „To nie jest łatwe, ale właśnie dzięki temu rośnie cierpliwość”,
- doceniającego postęp: „Wytrzymałeś dziś dłużej niż wczoraj”, „Bardzo spokojnie czekałaś na swoją kolej”.
Przy młodszych dzieciach dobrze działa krótkie przypominanie zasad w trakcie zabawy: „Pamiętaj – czekamy na sygnał”, „Teraz faza bezruchu, ciało jak pomnik”. Bez kar, bez oceniania, raczej jako delikatne naprowadzanie.
Zabawy ruchowe, które uczą cierpliwości
Zabawa „Pomniki” – zatrzymaj ciało, poczekaj na sygnał
„Pomniki” to klasyczna zabawa ruchowa, którą łatwo przekształcić w grę bez przegranych uczącą cierpliwości i kontroli impulsów. Jest atrakcyjna już dla trzylatków, ale można ją modyfikować także dla starszych dzieci.
Prosta wersja dla młodszych dzieci
Przebieg:
- Dorosły włącza muzykę (lub śpiewa prostą piosenkę), a dzieci tańczą, biegają, podskakują.
- Gdy muzyka się zatrzymuje, wszyscy zamierają w bezruchu jak pomniki.
- Dorosły chodzi między dziećmi, udaje, że ogląda „wystawę pomników”. Po chwili znowu włącza muzykę.
W klasycznych wersjach dziecko, które się poruszy, odpada. W wersji uczącej cierpliwości nikt nie odpada. Zamiast tego dorosły:
- po prostu krócej trzyma pomniki w bezruchu na początku,
- zauważa wysiłek: „Widzę, jak bardzo starasz się nie ruszać ręką”.
Jeśli ktoś się poruszy, można po prostu powiedzieć: „Ten pomnik trochę się poruszył, spróbujemy w następnej rundzie wytrzymać dłużej”. Każda kolejna runda to okazja do obserwacji postępu, a nie wyłaniania przegranych.
Trudniejsza wersja dla starszych dzieci
Dla przedszkolaków i dzieci wczesnoszkolnych można dodać elementy:
- pozowania w konkretne kształty („pomnik sportowca”, „pomnik drzewa na wietrze”, „pomnik superbohatera”),
- liczenia w myślach czasu bezruchu („spróbujmy wytrzymać do dziesięciu w głowie”),
- zamiany ról – dziecko jest przewodnikiem po muzeum, decyduje, kiedy „ożywiają się” pomniki.
Tu znowu celem nie jest to, żeby ktoś „przegrał”, lecz sprawdzenie, jak długo grupa potrafi utrzymać bezruch. Można po każdej rundzie zapytać: „Czy dziś łatwiej wam było czekać, czy trudniej?”. To pomaga rozumieć własne odczucia związane z cierpliwością.
Zabawa „Czerwone – zielone światło” bez przegranych
Ta zabawa świetnie trenuje zatrzymywanie ruchu na sygnał, a przy okazji uczy uważności i kontroli impulsów.
Jak zorganizować grę krok po kroku?
Przebieg:
- Wyznacz linię startu i linię mety (w domu może to być dywan i ściana).
- Dorosły staje przy mecie, dzieci przy starcie.
- Na hasło „zielone światło” dzieci idą, biegną lub skaczą w stronę mety.
- Na hasło „czerwone światło” natychmiast się zatrzymują w dowolnej pozie.
- Po kilku sekundach dorosły znowu woła „zielone światło” – dzieci ruszają dalej.
W klasycznej wersji dzieci, które się poruszą na czerwonym świetle, wracają na start. W wersji bez przegranych nie ma powrotów. Jeśli ktoś się poruszy, dorosły może:
- tylko nazwać sytuację: „O, tu ktoś się troszeczkę poruszył. Spróbujesz następnym razem wytrzymać dłużej?”,
- skrócić czas „czerwonego światła”, by dzieci mogły odnieść sukces.
Wyzwaniem staje się utrzymanie równowagi i napięcia mięśni podczas zatrzymania, a nie rywalizacja. Warto na koniec docenić grupę: „Wszyscy dotarli do mety, wszyscy trenowali cierpliwe zatrzymywanie się. Każdy miał trudniejszy i łatwiejszy moment – to normalne”.
Warianty gry zwiększające trening cierpliwości
Dla dodania trudności (i tym samym ćwiczenia cierpliwości) można:
- czas czerwonego światła stopniowo wydłużać – liczyć głośno: „Raz… dwa… trzy…”
- zmienić rodzaj ruchu na bardziej wymagający (np. skoki obunóż, poruszanie się tyłem),
- wprowadzić „żółte światło” – bardzo powolny chód, co wymaga silniejszej kontroli impulsów.
Żaden z tych wariantów nie wprowadza przegranych – są jedynie kolejnymi poziomami wyzwania. Dziecko może samo decydować, czy chce spróbować trudniejszej wersji, czy pozostać przy prostszej.
Zabawa „Fala” – cierpliwe czekanie na swoją kolej w ruchu
„Fala” to dobra propozycja dla grupy lub rodzeństwa. Dzieci uczą się, że nie wszystko dzieje się w tym samym czasie – trzeba poczekać, aż ruch do nich „dotrze”.
Przebieg zabawy
Instrukcja:
- Dzieci ustawiają się w szeregu lub w kółku.
- Dorosły pokazuje prosty ruch, np. podniesienie rąk do góry, podskok, obrót.
- Pierwsze dziecko wykonuje ruch, potem następne, potem kolejne – jak fala.
- Każde dziecko czeka, aż przyjdzie jego kolej, i wtedy dopiero powtarza ruch.
Można zrobić kilka „fal” z różnymi ruchami. Celem jest utrzymanie kolejności i cierpliwe oczekiwanie. Nie ma mowy o przegranej – nawet jeśli ktoś się pomyli, można po prostu zacząć nową falę.
Rozszerzone wersje fali
Dla starszych dzieci:
- dodaj kilka różnych fal: np. fala rąk, fala przysiadu, fala obrotu,
- zmień kierunek fali (od lewej do prawej, od prawej do lewej),
- pozwól dzieciom wymyślać własne ruchy.
Zabawa „Powolny robot” – zwalniamy tempo krok po kroku
„Powolny robot” pomaga dzieciom wyjść z trybu „szybko, teraz od razu”. Uczy, że można robić coś celowo wolniej, obserwując swoje ciało i emocje.
Prosta wersja na początek
Przebieg:
- Dorosły mówi: „Za chwilę zamienimy się w powolne roboty. Roboty ruszają się wolno, ale bardzo dokładnie”.
- Dzieci idą normalnie po pokoju, po czym na hasło „robot” zaczynają poruszać się bardzo powoli – jak w zwolnionym filmie.
- Po kilkunastu sekundach pada hasło „stop”, dzieci znowu poruszają się normalnie.
Celem jest wytrzymanie wolnego tempa, a nie idealne odgrywanie robota. Jeśli ktoś przyspieszy, można powiedzieć: „Twój robot trochę się spieszy, spróbujmy jeszcze raz zrobić dwa superpowolne kroki”.
Wersja z zadaniami dla starszych dzieci
Dla 5–8-latków możesz dodać „misje robota”:
- powolne przenoszenie przedmiotu z punktu A do B (np. pluszaka, poduszki),
- powolne podnoszenie się z podłogi do pozycji stojącej,
- powolne „zamykanie drzwi” wyimaginowaną ręką robota.
Na koniec każdej rundy możesz zapytać: „Kiedy było najtrudniej poruszać się powoli? Na początku, w środku czy na końcu?”. Dziecko uczy się zauważać swoje napięcie i narastającą niecierpliwość.
Zabawa „Powolne domino” – wspólne czekanie na ruch
Ta wersja domina nie ma kart ani punktów. To zabawa w ruchu, w której dzieci czekają na swój moment, żeby „przewrócić się” jak klocek.
Jak zorganizować „żywe domino”
Instrukcja:
- Dzieci ustawiają się w szeregu jedno za drugim lub w łuku.
- Każde dziecko przyjmuje lekką pozycję „do przewrócenia” – np. w lekkim rozkroku, z ramionami przed sobą.
- Dorosły delikatnie „szturcha” pierwsze dziecko w ramię (może to też zrobić inne dziecko).
- Gdy czuje dotknięcie, dziecko powoli przechyla się w stronę kolejnego – jak klocek domina – i dotyka ramienia następnej osoby.
Każde dziecko czeka na sygnał z poprzedniego „klocka”. Gdy fale domina dojdą do końca, wszyscy prostują się i można zacząć od nowa, zamieniając kolejność.
Jak zwiększyć wyzwanie bez wprowadzania przegranych
Jeśli grupa jest już obeznana z zasadami, można:
- zaproponować „superpowolne domino” – przechylanie trwa dłużej, jak w zwolnionym filmie,
- dodać element dźwiękowy – przy przewracaniu dzieci wydają ustalony dźwięk (np. „ping”, „buch”),
- zmienić kierunek fali – od końca szeregu do początku.
Nie ma lepszego czy gorszego domina. Jeśli fala się „rozejdzie” zbyt szybko, można po prostu powiedzieć: „Spróbujemy jeszcze raz zrobić najbardziej cierpliwe domino na świecie”.

Ciche zabawy stołowe wspierające czekanie i skupienie
Zabawa „Wyścig żółwi” – kto porusza się najwolniej?
To świetna alternatywa dla klasycznych wyścigów. Zamiast pędzić, dziecko uczy się celowo zwalniać i kontrolować ruch.
Prosta wersja na podłodze lub przy stole
Potrzebne będą:
- małe przedmioty – np. figurki, klocki, guziki,
- wyznaczona „meta” – linia z taśmy, koniec kartki, brzeg stołu.
Przebieg:
- Każde dziecko wybiera „żółwia” – swój przedmiot.
- Dorosły mówi: „To wyścig żółwi. Wygrywa ten, kto dotrze do mety najpóźniej, ale cały czas się porusza”.
- Dzieci przesuwają swoje żółwie o maleńkie odcinki – tak wolno, jak potrafią, bez zatrzymywania się na długo.
Tu nie ma klasycznego „przegrania”. Można na koniec powiedzieć: „Twój żółw był bardzo cierpliwy, ruszał się malutkimi kroczkami”, „Ten żółw czasem przyspieszał, ale dotrwał do końca”. Akcent idzie na wysiłek i wytrzymanie powolnego tempa.
Rozszerzona wersja z kostką
Dla starszych dzieci można:
- rzucać kostką i poruszać żółwia o tyle drobnych ruchów, ile oczek,
- wprowadzić zasadę: „Im mniej się spieszysz, tym bardziej trenujesz cierpliwość żółwia”.
Każda runda ma swój początek i koniec, ale nie ma rankingu. Można jedynie wspólnie zauważyć: „W tej rundzie wszystkim żółwiom udało się dotrzeć do mety, nawet jeśli niektóre miały trudniej”.
Zabawa „Wieża oddechu” – budujemy powoli, klockiem za klockiem
To prosta zabawa z klockami, która łączy oczekiwanie, spokojny oddech i uważny ruch dłoni.
Przebieg krok po kroku
Instrukcja:
- Przygotuj klocki lub inne elementy, z których można budować wieżę.
- Dorosły mówi: „Budujemy wieżę oddechu. Każdy klocek kładziemy dopiero po spokojnym oddechu”.
- Dziecko bierze klocek, robi jeden spokojny wdech i wydech, po czym dopiero wtedy dokłada klocek do wieży.
- Budowa trwa, dopóki dziecko ma ochotę. Gdy wieża się przewróci, to sygnał, że budowa tej wieży się skończyła.
Zamiast złości na przewróconą konstrukcję można nazwać sytuację: „Ta wieża miała swój koniec. Możemy teraz zacząć nową – może wytrzyma dłużej, a może krócej”. Ważne, że każda próba to osobne ćwiczenie cierpliwości.
Urozmaicenia dla dzieci, które szybko się nudzą
Aby utrzymać motywację, możesz:
- zmieniać „zadania oddechowe” – raz zwykły oddech, raz „oddech świeczki” (delikatne dmuchnięcie),
- wprowadzić role – raz dziecko dokłada klocki, raz podaje je dorosłemu po oddechu,
- opowiadać krótką historię: „Każdy klocek to jedna spokojna chwila twojego dnia”.
Brak przegranych oznacza, że nawet mała, niestabilna wieża jest „udana”. Służy do treningu, nie do oceny.
Zabawa „Ciche echo” – czekanie na swoją kolej w rozmowie
Cierpliwość to nie tylko ruch ciała, ale też powstrzymanie się od mówienia w każdej sekundzie. „Ciche echo” trenuje czekanie na swoją kolej, bez punktów i porównywania.
Jak bawić się w echo
Przebieg:
- Dorosły mówi krótkie słowo lub zdanie, np. „kot”, „lubię kakao”, „dzisiaj pada deszcz”.
- Dziecko jest „echem”, które ma za zadanie powtórzyć słowo dopiero po krótkiej przerwie – np. po cichym policzeniu w głowie do trzech.
- Można zamienić się rolami – dziecko mówi, a dorosły jest echem.
Jeśli dziecko powtarza zbyt szybko, powiedz spokojnie: „To było bardzo szybkie echo. Spróbujemy teraz echo, które liczy sobie w głowie do trzech i dopiero potem powtarza”. Tu nie ma pomyłek – każda próba pomaga lepiej zrozumieć, jak to jest zaczekać chwilę z odpowiedzią.
Wersja grupowa
W grupie można:
- ustalić kolejność „ech” – każde dziecko po kolei powtarza słowo,
- wprowadzić różne „głosy echa” – cicho, głośno, śmiesznie, jak szept w jaskini,
- zatrzymać się po rundzie i zapytać: „Jak się czuło wasze echo, gdy musiało czekać?”
Dzieci uczą się, że pauza w rozmowie nie jest błędem, tylko częścią spokojnej komunikacji.
Zabawy z wyobraźnią – cierpliwość w świecie historii i symboli
Zabawa „Pączek kwiatu” – odczekaj, aż „słońce” zaświeci
To prosta zabawa relaksacyjna, którą można wykorzystać przed snem lub po intensywnej aktywności. Łączy czekanie na sygnał z wyobraźnią.
Instrukcja krok po kroku
Przebieg:
- Dziecko kuca lub siada skulone – to „pączek kwiatu”. Ręce może mieć na głowie lub przy kolanach.
- Dorosły mówi: „Pączek jest jeszcze zamknięty. Czeka na słońce”.
- Po kilku sekundach dorosły zaczyna spokojnie mówić: „Słońce powoli wschodzi, robi się cieplej…”.
- Na hasło „słońce już świeci” dziecko powoli „rozkwita” – podnosi głowę, prostuje plecy, wyciąga ręce jak płatki kwiatu.
Można bawić się tak kilka razy z rzędu, zmieniając tempo. Raz słońce „wschodzi” szybciej, raz wolniej. Dziecko ćwiczy czekanie w pączku, a nagrodą jest przyjemne „rozkwitnięcie”.
Rozszerzenia dla starszych dzieci
Aby uatrakcyjnić zabawę:
- poproś dziecko, by wymyśliło, jakim jest kwiatem,
- wprowadź inne zjawiska – „pada deszcz, pączek chowa się z powrotem”,
- zamień się rolami – dziecko mówi, kiedy świeci słońce, a dorosły jest kwiatem.
Zamiast rywalizacji jest tu delikatna gra z napięciem: „Jeszcze trochę w pączku, już prawie… teraz!”.
Zabawa „List do przyszłego siebie” w wersji obrazkowej
To propozycja dla dzieci, które lubią rysować. Uczy cierpliwości wobec czasu: że na niektóre rzeczy trzeba po prostu poczekać.
Jak przeprowadzić zabawę
Instrukcja:
- Daj dziecku kartkę i kredki. Powiedz: „Narysujemy list do przyszłego ciebie”.
- Poproś, by narysowało coś, na co czeka – np. wakacje, wizytę u dziadków, pierwszą jazdę na rowerze bez bocznych kół.
- Podpiszcie razem obrazek (data, krótka notatka) i schowajcie go w ustalone miejsce – np. do pudełka, teczki.
- Ustalcie, kiedy do niego wrócicie – np. za miesiąc, po zakończeniu roku przedszkolnego, przed wakacjami.
Najważniejsze: ten rysunek czeka razem z dzieckiem. Gdy nadchodzi ustalony dzień, można otworzyć „list” i zobaczyć, co się już spełniło, a co jeszcze przed wami.
Co ta zabawa daje dziecku?
Podczas rozmowy możesz delikatnie podkreślić:
- „Czasem trzeba długo czekać, ale to nie znaczy, że nic się nie dzieje”,
- „Zobacz, jak dużo nauczyłeś się od tamtej pory, gdy rysowałeś ten obrazek”.
Nie chodzi o rozliczanie z osiągnięć, tylko o pokazanie, że świat nie działa „od razu”, a to bywa w porządku.
Jak reagować na złość i zniechęcenie w trakcie zabaw
Gdy dziecko wybucha: co pomaga, a co utrudnia?
Nawet w grach bez przegranych pojawi się frustracja. Wieża się przewróci, fala się rozsypie, żółw pojedzie za szybko. To naturalna część nauki cierpliwości.
Pomaga, gdy dorosły:
- nazywa uczucia: „Złoszczisz się, bo chciałeś, żeby wieża stała dłużej”,
- normalizuje trudność: „To trudne czekać i budować powoli. Wiele dzieci tak ma”,
- proponuje przerwę zamiast naciskania na ciąg dalszy.
Utrudnia z kolei:
- ocenianie („Przesadzasz, to tylko zabawa”),
- porównywanie („Zobacz, brat się nie złości”),
- uśmieszki i żarty z emocji dziecka, gdy ono traktuje sytuację poważnie.
Małe „poduszki bezpieczeństwa” w każdej zabawie
Dobrze, gdy w strukturze każdej gry jest miejsce na wycofanie się bez poczucia porażki. W praktyce mogą to być:
Przykładowe „poduszki” w konkretnych grach
W praktyce możesz wpleść w zabawę drobne zasady, które łagodzą napięcie i dają dziecku poczucie wpływu:
- w „Wieży oddechu” – umówcie się na hasło „stop na oddech”, po którym można przerwać budowę i tylko oddychać przy wieży,
- w „Żółwim wyścigu” – wprowadź „bezpieczną wyspę”, na której żółw może się zatrzymać i „odpocząć”,
- w „Cichym echu” – ustal „bilet na pauzę”: dziecko może raz lub dwa razy w zabawie powiedzieć: „Teraz ty mówisz, ja słucham w ciszy”.
Tego typu rozwiązania pokazują, że można się wycofać, zregenerować i wrócić, nie tracąc twarzy.
Jak mówić o końcu zabawy, żeby nie brzmiało to jak przegrana
Zakończenie bywa dla wielu dzieci trudne, bo kojarzy się z utratą czegoś przyjemnego. Kilka zdań zmienia jednak odczucie porażki w poczucie domknięcia.
Pomagają komunikaty typu:
- „Ta wieża już się zbudowała i przewróciła. Teraz jej historia się skończyła”,
- „Fala dotarła do brzegu. Jutro możemy zrobić nową falę”,
- „Dziś ten żółw już się nalatał krokami. Odpoczywa do jutra”.
Zamiast: „Musimy skończyć, bo czas”, można powiedzieć: „Zatrzymamy tę zabawę w tym miejscu i zapamiętamy ją taką, jaka jest. Następnym razem sprawdzimy, co się zmieni”.

Jak wplatać te zabawy w codzienność
Małe rytuały zamiast „specjalnych okazji”
Cierpliwość najskuteczniej trenuje się w małych dawkach, często i w znanym kontekście. Zamiast organizować długą „sesję ćwiczeń”, lepiej wprowadzić krótkie rytuały.
Kilka przykładów:
- Przed wyjściem z domu – dwa „pączki kwiatu”, zanim założycie buty,
- w kolejce w sklepie – gra w „ciche echo” szeptem z prostymi słowami,
- przed snem – trzy „klocki oddechu” (nawet wyobrażone) zamiast szybkiego przewijania bajek na telefonie.
Dziecko zaczyna kojarzyć te momenty z czymś znajomym i przewidywalnym. To samo w sobie obniża napięcie.
Łączenie zabaw z obowiązkami
Spokojne czekanie można ćwiczyć także przy zwykłych domowych czynnościach. Zamiast „zabierać się za zadania”, można zamienić je w gry bez przegranych.
Propozycje:
- Składanie prania – „Wieża oddechu” z poskładanych ubrań: po każdym spokojnym oddechu dokładacie kolejną rzecz do stosu,
- Sprzątanie zabawek – „fala porządkowa”: zabawki „płyną” powoli do pudła, a każdy ruch to mały krok, nie sprint,
- Mycie zębów – „pączek piany”: dziecko czeka, aż „słońce szczoteczki” dotrze do wszystkich zębów, zanim wypluje pianę.
Kluczem pozostaje to, że nikt nie „wygrywa” ani nie „przegrywa” w sprzątaniu czy myciu. Chodzi o tempo, wytrzymanie zadania i zakończenie go bez pośpiechu.
Sygnalne zdania, które wspierają cierpliwość
Powtarzane, spokojne zwroty działają jak kotwice. Wystarczy kilka, które będą się często pojawiać w podobnych sytuacjach.
Możesz korzystać z prostych zdań:
- „Robimy to po kawałku”,
- „To jest zabawa na małe kroki, nie na wyścig”,
- „Najpierw oddech, potem ruch”,
- „Można zaczekać i to też jest działanie”.
Dzieci szybko zaczynają samodzielnie powtarzać te formuły – najczęściej najpierw półżartem, a po jakimś czasie naprawdę korzystając z nich w trudniejszych momentach.
Rola dorosłego: przewodnik, a nie sędzia
Jak ustawiać zasady, żeby nie brzmiały jak ocena
Zasady są potrzebne, bo dają poczucie bezpieczeństwa. W grach bez przegranych pełnią jednak inną funkcję: organizują przestrzeń, a nie służą selekcji „lepszych” i „gorszych”.
Przy ustalaniu zasad pomaga:
- mówienie o zachowaniach, nie o cechach („W tej zabawie ręce poruszają się powoli”, zamiast: „Tylko grzeczne dzieci budują wieżę”),
- podkreślanie celu zabawy („Trenujemy czekanie”, „Ćwiczymy powolny ruch”),
- sprawdzanie, co dziecko zrozumiało: „Jak ty byś wytłumaczył tę zasadę?”.
Jeśli zasada „nie działa”, można ją zmodyfikować wspólnie: „Widzę, że to dla nas za trudne. Spróbujmy dziś liczyć tylko do dwóch, nie do pięciu”. To wciąż trening cierpliwości, a nie „obniżanie poprzeczki”.
Modelowanie cierpliwości własnym zachowaniem
Dzieci często uczą się nie tego, co słyszą, tylko tego, co widzą. Jeśli dorosły irytuje się przy byle opóźnieniu, trudno przekazać spokojny stosunek do czekania.
Pomagają drobne gesty:
- głośne nazywanie własnego wysiłku: „Widzę, że się denerwuję, więc wezmę teraz dwa spokojne oddechy”,
- pokazywanie, że coś może zabrać czas: „Ten sos musi się chwilę pogotować, poczekam, aż będzie gotowy”,
- uznawanie własnych potknięć: „Dziś mi trudno czekać. Też się tego uczę”.
Tego typu komunikaty nie wymagają wykładu. Wystarczy, że pojawiają się co pewien czas, naturalnie wplecione w dzień.
Wspieranie rodzeństwa i grupy bez porównywania
W grupie dzieci napięcie rośnie szybciej, bo pojawia się naturalna chęć rywalizacji. Zamiast jej zakazywać, lepiej nadać jej łagodniejszy kierunek.
Można:
- podkreślać „wspólne zadanie” („Dziś wszyscy trenujemy powolne żółwie, nie ma najszybszego”),
- zachęcać do obserwowania swojego postępu („Jak długo dziś wytrzymałeś w pączku?”),
- doceniać współpracę: „Zbudowaliście razem wieżę, w której każdy dołożył swój klocek po oddechu”.
Gdy któreś dziecko zaczyna przechwalać się („Ja najdłużej czekałem!”), można spokojnie odpowiedzieć: „Każdy tutaj coś ćwiczył. Ty czekanie, ktoś inny – oddychanie, ktoś jeszcze – delikatne ruchy”.
Dostosowywanie zabaw do wieku i temperamentu
Najmłodsze dzieci (2–3 lata): sekundy zamiast minut
U maluchów granica cierpliwości jest bardzo krótka. Oczekiwanie liczone w minutach często kończy się wybuchem. Gry bez przegranych trzeba więc skracać i upraszczać.
Pomagają:
- mikro-rundy („liczymy do jednego oddechu”, „pączek kwiatu” trwa 3–4 sekundy),
- dużo ruchu między próbami – po każdym „pączku” można podskoczyć, okręcić się,
- jasne, krótkie komunikaty: „Teraz kulka, potem ręce w górę”.
Dla tak małego dziecka sukcesem jest samo wejście w strukturę „najpierw czekam, potem działam”, choćby trwała bardzo krótko.
Przedszkolaki (4–6 lat): historie i role
Dzieci w tym wieku zyskują wyobraźnię i lubią odgrywać scenki. To dobry czas, żeby gry bez przegranych bardziej „ubrać w opowieść”.
Można:
- w „Żółwim wyścigu” dodać dialogi: żółw mówi do żółwia, jak mu się czeka,
- rozszerzyć „pączek kwiatu” o krótką historię – skąd przyleciała pszczoła, jaki zapach ma kwiat,
- przy „liście do przyszłego siebie” dodać jeden prosty symbol przyszłości – np. małe serduszko przy czymś, na co dziecko szczególnie czeka.
Opowieść nie ma służyć ocenie, tylko oswajaniu czasu: coś się dzieje przed, w trakcie i po oczekiwaniu.
Dzieci szkolne: większa świadomość, ale też presja
Starsze dzieci mają już w sobie dużo rywalizacji z gier komputerowych, szkoły czy zajęć dodatkowych. Gry bez przegranych mogą być dla nich wręcz odświeżające, jeśli zaproponuje się je w „poważny” sposób.
Pomysły:
- prowadzenie małego „dziennika cierpliwości” – zamiast ocen: rysunek lub symbol pokazujący, jak dana zabawa się udała,
- rozszerzenie „listu do przyszłego siebie” o krótkie zdanie: „Nad czym teraz pracuję?”,
- wspólne wymyślanie własnych gier z zasadą: „Nie ma przegranych, każdy trenuje coś innego”.
Dzieci szkolne doceniają, gdy ktoś traktuje ich wysiłek serio. Można już wprost mówić: „To jest trening cierpliwości, nie konkurs”.
Jak rozpoznać, że zabawy działają
Małe sygnały dużej zmiany
Efekt ćwiczeń cierpliwości rzadko widać „od razu”. Bardziej przypomina to rośnięcie rośliny – długo nic nie widać, aż pojawi się pierwszy liść. Zamiast czekać na wielką rewolucję, lepiej wypatrywać drobnych oznak.
Takimi sygnałami mogą być:
- dziecko samo przypomina o zabawie („Pobawimy się w wieżę oddechu?”),
- po niepowodzeniu szybciej wraca do próby („Zróbmy jeszcze raz tę falę”),
- łatwiej akceptuje krótkie czekanie w innych sytuacjach – np. w sklepie albo podczas ubierania.
Czasem zmiana polega tylko na tym, że napad złości trwa krócej lub jest odrobinę mniej gwałtowny. To też krok do przodu.
Mówienie dziecku o jego postępach
Zamiast ocen typu „Byłeś dzielny”, bardziej wspiera konkret. Dziecko zaczyna lepiej rozumieć, co mu się właściwie udało.
Pomagają zdania:
- „Dziś czekałeś dłużej, zanim rozkwitłeś z pączka”,
- „Widzę, że jak wieża się przewróciła, to byłeś zły, ale spróbowałeś jeszcze raz”,
- „Twoje echo dziś naprawdę liczyło w głowie, zanim odpowiedziało”.
To prosty sposób, żeby dziecko mogło poczuć: „Potrafię więcej niż kiedyś”, bez porównywania się z innymi ani ze „standardem”.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Jakie zabawy najlepiej uczą dzieci cierpliwości?
Najlepiej sprawdzają się proste gry z wyraźnym elementem oczekiwania, ale bez klasycznego „kto wygrał – kto przegrał”. Mogą to być np. zabawy w bezruch („Pomniki”), czekanie na sygnał startu, dotrwanie do końca piosenki lub wspólne utrzymanie wieży z klocków przez określony czas.
Ważne, by celem było wytrwanie w zadaniu, przestrzeganie zasad i zauważenie własnego postępu („wytrzymałem dłużej niż ostatnio”), a nie pokonanie innych uczestników.
Dlaczego warto wybierać gry bez przegranych zamiast zwykłych gier?
W tradycyjnych grach przegrana bywa dla małych dzieci tak bolesna, że przysłania całą radość zabawy. Zamiast ćwiczyć cierpliwość, uczą się wtedy unikania sytuacji rywalizacji albo robią wszystko, by wygrać, nawet kosztem relacji z innymi.
Gry bez przegranych zdejmują presję wyniku. Dziecko może skupić się na procesie: czekaniu, kontrolowaniu impulsów, współpracy. Dzięki temu łatwiej ćwiczy wytrwałość, samoregulację emocji i akceptowanie zasad, bez dodatkowego stresu „kto przegrał”.
W jakim wieku można zacząć zabawy uczące cierpliwości?
Pierwsze proste zabawy uczące czekania można wprowadzać już około 2.–3. roku życia, ale muszą być bardzo krótkie – np. 3–5 sekund bezruchu czy chwila czekania na sygnał. Dla przedszkolaków (3–6 lat) można stopniowo wydłużać czas i wprowadzać więcej zasad.
Kluczowe jest dopasowanie poziomu trudności do wieku i temperamentu dziecka. Lepiej zacząć od wersji łatwiejszej, by dziecko poczuło „Udało mi się, chcę spróbować trudniej!”, niż zniechęcić je zbyt wymagającą zabawą.
Jak dobrać poziom trudności zabawy do mojego dziecka?
Zwróć uwagę na:
- wiek – młodsze dzieci lepiej reagują na bardzo krótkie odcinki oczekiwania (3–10 sekund), starsze można zachęcać do dłuższego czekania;
- nastrój – po ciężkim dniu w przedszkolu czy szkole warto wybrać prostszą, łagodniejszą wersję zabawy;
- temperament – dzieci bardzo ruchliwe potrzebują więcej wersji „w ruchu”, z krótszymi momentami bezruchu.
Bezpieczna zasada: zacznij od wariantu, który wyda Ci się zbyt prosty, i dopiero stopniowo dokładaj sekund czekania, dodatkowe elementy do zapamiętania czy nowe zasady.
Jak mówić do dziecka, żeby zabawa naprawdę uczyła cierpliwości?
Unikaj komunikatów opartych na presji i rywalizacji, typu: „Nie rusz się, bo przegrasz” czy „Zobaczymy, kto pierwszy się pomyli”. Zamiast tego używaj języka wspierającego i zachęcającego do wysiłku, np.: „Spróbujmy razem wytrzymać do końca piosenki”, „To trudne, ale właśnie tak rośnie Twoja cierpliwość”.
W trakcie zabawy możesz delikatnie przypominać zasady („Pamiętaj, czekamy na sygnał”, „Teraz ciało jak pomnik – zupełny bezruch”) oraz doceniać nawet drobne postępy: „Dziś wytrzymałeś dłużej niż wczoraj”, „Widzę, jak się starasz spokojnie czekać na swoją kolej”.
Co robić, gdy dziecko szybko się złości i nie chce czekać w zabawie?
Warto potraktować to jako sygnał, że obecny poziom trudności jest zbyt wysoki. Skróć czas oczekiwania, uprość zasady i jasno nazwij to, co dziecko czuje („Widzę, że trudno Ci czekać, spróbujmy krócej i zobaczymy, jak pójdzie”). Nie karz za „niepowodzenie”, nie wykluczaj z zabawy.
Dla dzieci z niską tolerancją na frustrację szczególnie pomocne są gry bez przegranych – zamiast dodatkowego stresu związanego z wynikiem dostają bezpieczny, krótszy trening czekania, który można stopniowo wydłużać, gdy emocje stają się łatwiejsze do udźwignięcia.
Czego konkretnie uczy dziecko udział w zabawach bez przegranych?
Dobrze zaplanowane gry uczące cierpliwości rozwijają kilka kluczowych umiejętności naraz:
- kontrolę impulsów – dziecko widzi bodziec („chcę pobiec”), ale uczy się czekać na sygnał;
- samoregulację emocji – oswaja napięcie, ekscytację, chęć ruchu;
- uważność i koncentrację – musi śledzić, co robi prowadzący i inni uczestnicy;
- wytrwałość – uczy się „wytrzymać jeszcze chwilę” mimo zmęczenia;
- współpracę – doświadcza, że gramy „razem”, a nie przeciwko sobie.
Z czasem przekłada się to na większą gotowość do czekania w codziennych sytuacjach (kolejka, lekarz, wyjście z domu) i lepsze radzenie sobie z rozczarowaniem czy drobną przegraną.
Najważniejsze punkty
- Cierpliwość u dzieci jest umiejętnością możliwą do wyćwiczenia, a nie wyłącznie wrodzoną cechą – rozwija się ją poprzez częste, bezpieczne okazje do czekania i radzenia sobie z frustracją.
- Zabawy uczące cierpliwości w kontrolowanych warunkach pokazują dziecku, że silne emocje można wytrzymać, a spokojne działanie przynosi lepszy efekt niż pośpiech.
- Regularny udział w takich aktywnościach pomaga dzieciom łatwiej akceptować zasady i ograniczenia, lepiej znosić sytuacje „czekania” oraz wytrwalej realizować zadania wymagające czasu.
- Proste „gry bez przegranych” usuwają presję rywalizacji, pozwalając skupić się na procesie (czekanie, kontrola impulsów, współpraca) i na własnym postępie zamiast na wyniku.
- Zabawy bez przegranych szczególnie wspierają dzieci impulsywne, szybko złoszczące się lub z trudnościami w regulacji emocji, oferując im bezpieczny trening czekania bez dodatkowego stresu.
- Dobrze zaprojektowane gry uczące cierpliwości jednocześnie rozwijają kontrolę impulsów, samoregulację, uważność, wytrwałość i współpracę – czyli praktyczną, „działającą” cierpliwość.
- Skuteczność tych zabaw zależy od dopasowania poziomu trudności do wieku, nastroju i temperamentu dziecka oraz od wspierającego sposobu komunikowania zasad i doceniania postępów.






